main graphic

main graphic

Kategoria: BIBLIA


Od nieżyjącego już sp. ks. proboszcza Czecha z mojej rodzinnej parafii w Grodzisku Dolnym, będąc jeszcze klerykiem, usłyszałem takie oto świadectwo odnośnie pożytku, jaki odniósł z Soboru Watykańskiego II: "Jedyną rzeczą, którą wyniosłem z nauk Soboru to kluczowe słowo 'AKTUALIZACJA'". Ów kapłan odniósł ten pogląd w szczególności do rozumienia istoty Mszy Świętej. W czasie jej sprawowania historyczna Ofiara Chrystusa "STAJE SIĘ" na nowo realną na ołtarzu w naszej obecności. Po prostu aktualizuje się.

To samo kluczowe słowo odnoszę do mojego osobistego i wspólnotowego przeżywania Słowa Bożego, szczególnie w ramach grup modlitewnych Odnowy charyzmatycznej. Sercem cotygodniowego charyzmatycznego spotkania modlitewnego jest trwanie na modlitwie i "łamanie się Słowem Bożym".

Zdarzyło się to w Livingstone w Zambii. Prowadziłem warsztaty na temat HIV/AIDS. Pewnego popołudnia podszedł do mnie młody człowiek i zadał pytanie,

- Co to jest Prawda?
- Mogę ci powiedzieć, ile jest 2+2 – odpowiedziałem i po chwili dodałem. – Jeżeli chodzi o Prawdę, tego ci nie mogę powiedzieć.
- Dlaczego? – przerwał mi w wpół słowa. – Nie możesz mi tego odmówić.
- Ja nie odmawiam – wyjaśniłem. – Z Prawdą jest tak, że tylko ty sam osobiście możesz Jej doświadczyć i poznać.

Z rysów jego twarzy wyczytałem, że nie bardzo rozumiał mój tok myślenia, więc dodałem:

- Ja jedynie mogę podzielić się moim doświadczeniem poszukiwania i tym samym zainspirować i zachęcić cię do osobistego poszukiwania.

Chwilę patrzył mi w oczy, spuścił głowę i odszedł bez słowa.

W naszych werbistowskich staraniach o podkreślenie znaczenia słowa Bożego powraca niekiedy w różnych kontekstach kwestia zaznaczenia swego rodzaju równowagi pomiędzy Jezusem Chrystusem obecnym w Eucharystii i obecnym w swoim słowie. Z jednej strony istnieje swego rodzaju symetria. Mamy przecież dwie części Mszy świętej: liturgię słowa i liturgię Eucharystii. Dla każdej z tych liturgii przeznaczony jest oddzielny „stół-ołtarz”.

Pismo święte doznaje też czci: często procesyjnie wnosimy Ewangeliarz i błogosławimy nim, a „ołtarz słowa”, czyli ambonkę wyposażamy w dodatkową półkę z przodu lub dostosowujemy górną część, by po liturgii położyć tam słowo Boże, oddając mu tym samym cześć i lepiej je eksponując. Z drugiej jednak strony kwestia pewnego zrównoważenia pomiędzy czcią słowa Bożego i czcią Najświętszego Sakramentu nie jest unormowana i pozostaje raczej w gestii entuzjastów.

Żniwa ryżu na Bali

Przeciwstawienie wielkości żniwa małej ilości żniwiarzy przypomina pojedynek Dawida z zabójczym Goliatem. Znamy zakończenie biblijnego pojedynku. Ale i wiemy, że w tak zwanym życiu często maluch nie ma szans z wielkoludem. Osiedlowy blaszak przegra w końcu z kolejnym hipermarketem. Kredytobiorca z bankiem. Głos rozsądku z „mądrością” tłumu.

Gdyby pójść tą drogą, można by sobie wytłumaczyć słowo Ewangelii jako proste stwierdzenie, że roboty nie przerobisz. Więcej: nawet się nie porywaj, człowieku, na to ewangeliczne żniwo, bo raz – nie za bardzo wiesz, co się za tym słowem kryje, a dwa – cóż byś chciał wobec takiego bezmiaru zdziałać dwoma rękami?

Reading Biblie

"Codziennie je czytam, tylko nikomu nie mów" – głos jej towarzyszył mi przez następnie kilka dni. Nie wiedziałem dlaczego? Nie wiedziałem co powinienem zrobić? W końcu zdyjąłem Pismo Św. z półki i położyłem je na biurku, obok laptopa. Zacząłem czytać codziennie jeden rozdział z Ewangelii. Kiedy skończyłem Nowy Testament, zaczynałem od początku.

Minęło około pół roku. W końcu zaświecił promyk w mojej logice i sercu. Zrozumiałem, że codzienne czytanie Pisma Św. to nie intelektualne pogłębianie wiedzy o Bogu i samym sobie, a raczej budowanie relacji. To było takie proste - chodziło o poznanie, pierwszy zachwyt i dokonanie wyboru. Był to pewnego rodzaju proces budowania relacji ze Słowem, które jest życiem (J 6, 68).

Biblia

Łatwo jest opowiadać czy pisać, co inni mówią o Chrystusie. Inaczej to wygląda, kiedy osobiście wsłuchujemy się w Jego słowa „a Wy za kogo Mnie uważacie” (Mt 16, 15) i próbujemy na to odpowiedzieć.

Moje doświadczenie osobistego spotkania ze Słowem Boga, czyli Pismem Św., rozpoczęło się dość późno. Po raz pierwszy wziąłem Biblię do ręki w czasie formacji kapłańsko-zakonnej. Czyli w wieku około 20 lat. Wziąłem, ponieważ taki był wymóg formacji i akademickiego programu. Czytałem Biblię ponieważ musiałem zdać egzaminy i wypełniać oczekiwania formacji.

Przed wstąpieniem do Zgromadzenia Słowa Bożego nigdy osobiście nie wziąłem do ręki Pisma Św. Nikt mnie ani nie nauczył ani nie zainspirował, aby szukać prawdy o Bogu i sobie poprzez czytanie, medytację i wprowadzanie w życie Słowa Bożego (Mt. 7, 24).

Biblia

Wielu zadaje sobie pytanie: dlaczego czytać Pismo Święte? Jedni odpowiadają, że przecież wystarczy od czasu do czasu pójść do kościoła i pomodlić się, a życie samo się potoczy. Inni czytają Słowo Boga i nie rozumieją, co czytają. W końcu odkładają Biblię i szukają po swojemu.

Musimy przyznać, że jest w człowieku pragnienie ciągłego poszukiwania. Wszystko zależy od tego jakie stawiamy sobie cele. Jeżeli szukamy kariery, majątku, władzy i popularności, nie będziemy tego szukać w Biblii. Jeżeli natomiast interesuje nas sens życia, prawda o samym sobie i otaczającym nas świecie, wówczas ludzka wiedza nie wystarczy, aby odpowiedzieć na te pytania.

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?
Zapisz się na nasz newsletter!