main graphic

main graphic

W dniach 21-26 sierpnia miało miejsce w Dublinie Światowe Spotkanie Rodzin. Bardzo ciekawy jest ten rosnący ruch pogłębienia refleksji nad życiem rodzinnym. Mnie szczególnie podobają się jednoczesne beatyfikacje i kanonizacje obojga świętych małżonków. Jestem z parafii św. Izydora Oracza. Jego żona jest błogosławioną, ale w zasadzie nie wspomina się o niej. Za to bardzo popularni stają się święci rodzice św. Teresy z Lisieux.

Nieco na fali tego wydarzenia chciałbym podzielić się refleksją na temat niezbyt udanego małżeństwa, którego historia jednak może okazać się bardzo pomocna w trudnych chwilach. Chodzi o małżeństwo biblijnego Hioba.

Jak wiadomo, Hiob został wystawiony na niezwykle ciężką próbę, mającą na celu wykazanie czystości jego wiary. Nasz bohater posiadał wszystko, o czym marzyli ludzie jego czasów: bogactwo, dużą rodzinę i - o czym rzadziej się mówi - powszechne uznanie wśród ludzi. A było ono ogromne:

Cierpliwie mnie przecież słuchają, 
w milczeniu przyjmują mą radę; 
po mnie już nikt nie przemawia, 
tak moja mowa w nich wsiąka; 
wyczekują mnie jak deszczu, 
otwarli usta jak na wody wiosenne.
(Hi 29, 21-23)

Jednakże Szatan - wróg szczęścia ludzkiego - prowokuje pozbawienie Hioba wszystkiego, co drogie jego sercu, pragnąc wykazać w ten sposób, że jego wiara opiera się nie na szlachetności jego serca, ale jest jakby psim przywiązaniem do Boga, za miskę smacznej strawy, którą dostał od życia. Wystarczy zabrać michę, a z wiary nic nie zostanie. I tak zostało mu odebrane bogactwo, następnie dzieci, a następnie zdrowie. Wraz z tym wszystkim znikł też szacunek, jakim Hiob cieszył się wśród ludzi.

A teraz śmieją się ze mnie 
wiekiem ode mnie młodsi. 
Ich ojców umieścić nie chciałem 
z psami przy mojej trzodzie
(Hi 30, 1)

Jakąś smutną ironią jest to, że pozostawiona mu została… żona. Czyżby nie była jego ukochanym dobrem? Dlaczego i jej nie stracił?

Żona Hioba to niezwykle tragiczna postać tej historii. O ile Hiob przeszedł próbę zwycięsko, to ona bez wątpienia jest postacią przegraną. Ale być może nie powinniśmy sądzić jej zbyt surowo. Wszystkie cierpienia Hioba były również i jej cierpieniami. Ona też straciła majątek, dzieci, pozycję socjalną i musiała patrzeć na cierpienia poniżonego męża. Na szali jej wartości to, co straciła okazało się wartościowsze od tego, co zostało, czyli od chorego, wzgardzonego przez wszystkich męża - wyrzutka. Dlatego w rozpaczy wezwała go ona do przeklinania Boga. Od razu chcę zaznaczyć, że nie jest to sytuacja standardowa. W trudnych sytuacjach "dezerterem" okazuje się częściej mężczyzna niż kobieta.

Chciałoby się oczywiście, żeby cierpienia scalały rodzinę, ale nie zawsze tak jest. Może nawet częściej ją niszczą niż umacniają. Dlaczego tak się dzieje? Bo w sytuacji cierpienia ludzie dążą w automatyczny sposób do wyjaśnienia jego przyczyn. Zaczyna się wtedy karuzela oskarżeń: "gdybyś wystawił czaty, rozbójnicy nie odebrali by nam stad", "dlaczego pozwoliłeś jechać dzieciom na ten wyjazd, przecież mówiłam ci..." i tak dalej, i tym podobne.

Sytuacja cierpienia staje się nagle jakimś strasznym szkłem powiększającym, przez które widać nie tylko jedną, konkretną sytuację nieszczęścia, ale również wszystkie godne krytyki zachowania, które miały miejsce do tej chwili. Wyraża się to w słowach "bo ty zawsze robisz tak i tak", "bo ciebie nigdy nie obchodzi to i tamto", "bo ty jesteś taki (taka) a taki (taka)". W tym tsunami cierpienia, pretensji i żalu niezwykle trudno jest zachować właściwe proporcje winy. Oskarżenia mające podstawę w rzeczywistości mieszają się z niesprawiedliwymi, a nawet z urojonymi, które ze swojej strony stają się źródłem nowych, trudnych do zaleczenia ran.

Do tego dochodzi działanie zewnętrzne. Wielu podziwiało powodzenie rodziny Hioba. Z pewnością nie brakowało również i tych, u których wyzwalała ona zazdrość. W momencie, kiedy noga im się powinęła wielu nie omieszkało wypowiedzieć złośliwego komentarza lub upokorzyć tych, którzy wcześniej wzbudzali szacunek. To wszystko jest takie ludzkie.

Księga Hioba należy do tak zwanych ksiąg "mądrościowych". Uczy nas mądrości zachowanie Hioba, ale być może jeszcze bardziej zachowanie jego żony. Sam Hiob mówi do niej: "Odezwałaś się jak jedna z głupich kobiet" (Hi 2, 10; tłum. Wulgata). Tak, ona nie potrafiła zmierzyć się z sytuacją w sposób mądry – z wiarą i nadzieją. Ale właśnie jej negatywny przykład może być dla nas lekcją nie mniej wyrazistą niż pozytywny przykład Hioba.

P.S. By poznać tę historię warto przeczytać dodatkowo Hi 19, 6-22 oraz 29, 21 - 30,1

Dariusz Pielak SVD
0
0
0
s2smodern

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?
Zapisz się na nasz newsletter!