main graphic

main graphic

Kategoria: DUCHOWOŚĆ


Z nieukrywaną ciekawością przeczytałem kazania i życzenia świąteczne kilku liderów Kościoła. Dla przykładu, jeden z nich wzywa, abyśmy rozpoznali Jezusa „w człowieku chorym, porzuconym przez innych, przybyszu, w siostrze i bracie uciekającym przed wojną, głodem, śmiercią”. Inny natomiast przytacza słowa Papieża Franciszka, który mówi, że „gdyby każdy człowiek pomógł jednemu ubogiemu, to skala pomocy byłaby tak wielka, że zabrakłoby ubogich". 

W obliczu tych, i wielu innych wypowiedzi, które manifestują piękne i ważne przesłanie dla świata, zadaję sobie pytanie, czy można rozpoznać twarz Dzieciątka Jezus w grzesznikach. A także jaka jest relacja narodzonego Dzieciątka do grzeszników.

- Kilka lat temu zachorowałem - Kostas dzielił się doświadczeniem. - Nie było to nic poważnego. Musiałem jednak przejść przez wiele badań lekarskich. Okazało się, że byłem zarażony wirusem HIV. W jednym momencie mój świat zawalił się w gruzy. Zostało tylko rozczarowanie, rozpacz i beznadzieja.

- Wieczorem zadzwoniłem do jednego z moich przyjaciół – Kostas kontynuował. - Wspominałem o wynikach badań. I wówczas po drugiej stronie zapadła długa cisza. W ciągu kilku dni zniknęli wszyscy, których uważałem za przyjaciół.

Kątem oka wyłowiłem, że coś innego, niż picie i jedzenie dzieje się niedaleko, na granicy rynku i okalającego go pomarańczowego sadu. Ludzie w różnych mundurach starali się wydobyć leżącego pod pomarańczową gęstwą człowieka.

Po jakimś czasie przyjechał samochód, i mężczyzna z ziemi został wprawnym ruchem usunięty z widoku. Nie wiem, czy był chory, pijany, pod wpływem narkotyków. Ale kiedy służby miejskie podnosiły go z ziemi jak suchy liść, zmiętą ulotkę – wrócił do mnie pieniężeński krzyż i Ukrzyżowany.

Mimo upływu lat, postępu w medycynie i technice, człowiek wciąż nie wyeliminował cierpienia z równania swego życia. Jesteśmy zdolni do przeżywania cierpienia na wszystkich poziomach. Cierpimy ciałem, duchem i duszą. Jedno, co nam się udało, jako ludziom, to wydoskonalenie technik maskujących.

Cierpienie, ból mogą być skrzętnie skrywane, chowane pod płaszczykiem tak, żeby nie kłuło w oczy, nie przyciągało uwagi. Tak, by na bardzo podstępne pytanie: "jak się czujesz?" móc zawsze bez mrugnięcia okiem odpowiedzieć: "dziękuję, świetnie".

Grafika

Pejzaż religijno-moralny, jaki się objawia ewidentnie w Polsce, musi niepokoić i zastanawiać nas duszpasterzy i misjonarzy. Analizując apolitycznie publiczne wybory i decyzje ochrzczonych Polaków, choćby w ostatnich dniach, to jest nad czym myśleć.

Książę tego świata, czyli diabeł, w całej swej przebiegłości przyklaskuje takiemu chrześcijaństwu, które rozmiękczone grzecznościowo pragnie się ugadać ze wszystkimi bez narażenia się. Lecz takie chrześcijaństwo jest zakłamaniem i porażką. Nie prowadzi do spotkania z żywym i zbawiającym Chrystusem.

Madagaskar

Jaki profil katolika, biorąc pod uwagę całościową duchowość chrześcijańską, jest profilem 'normalnego' katolika? Czy jest nim katolik niedzielny i statyczny? Katolik o rozwiniętej jedynie pobożności maryjnej i świętych (np. kocham Matkę Bożą). Może jednak, mimo wszystko, czegoś nam brakuje?

Niektórzy mają wręcz alergię na samo sformułowanie "charyzmatyczność". Pomijając wiele cennych źródeł i dogmatycznych i kościelnych, dla obrony charyzmatycznej strony katolickiej duchowości ograniczę się jedynie do osobistej refleksji.

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?