main graphic

main graphic

Kategoria: DUCHOWOŚĆ


Poszukiwanie Prawdy to nie to samo co zdobywanie sukcesu. Prawda zawsze kocha, szanuje i troszczy się o innych. Prawda to Chrystus - „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14 6). Prawda nie jest ograniczona ani czasem i przestrzenią ani żadną niedyspozycją fizyczną i pozycją społeczną człowieka. Prawda nie skupia się na sobie, wręcz przeciwnie, szuka dobra dla innych.

Sukces natomiast to koncept myślowy wylansowany i propagowany przez ludzi tego świata. Człowiek sukcesu skupia się „na sobie i dla siebie”. Czas i przestrzeń – doświadczenie życia pomiędzy narodzeniem i śmiercią - to terytorium działania i funkcjonowania tej perspektywy. Ponadto ludzie chorzy, niepełnosprawni czy ubodzy nie mają szans na sukces.

Osoba, która osobiście spotkała i poznała Boga inspiruje nas do wyjścia z tłumu. Tak stało się w przypadku Samarytanki (J 4, 39).  Marnotrawny syn wrócił do domu ojca, ponieważ tam, u jego boku, doświadczył miłości (Łk 15, 11-31). Wygrzebał się z niewoli i ciemności grzechu i poszedł do domu ojca, który w pełni przywrócił dar jego godności (Łk 15, 22). Choroba czy śmierć bliskiej osoby często sprawia, że człowiek ucieka z tłumu codziennych przyzwyczajeń, aby odzyskać sens życia. Ślepota Bartymeusza sprawiła, że nie słuchał tłumu, który nastawał na niego, żeby umilkł (Mk 10, 48).

Umieranie dla samego siebie to doświadczenie pustki. Człowiek ma wrażenie, jakby utracił coś, do czego przynależał. Rzeczywistość, która gwarantowała mu poczucie bezpieczeństwa i komfortu, takie przynajmniej miał wrażenie, „umarła” i przestała istnieć. Życie jakby wymknęło się spod kontroli logiki. Zabrakło codziennych schematów i przyzwyczajeń. Schematy myślowe tłumu, komfort bliskich relacji czy pewność samego siebie straciły grunt pod nogami. Pojawiło się wyzwanie nowego poznania i podejmowania nowych decyzji, wolnych od manipulacji oczekiwań innych czy własnych przyzwyczajeń.

Z powodu pandemii koronawirusa mamy więcej czasu, który możemy poświęcić na modlitwę, a także doświadczamy większej niż zwykle izolacji i osamotnienia. To sytuacja częściowo, podobna do okoliczności, w których często żyją i pracują misjonarze i misjonarki. Jednak fakt ten nie przeszkadza im w nawiązywaniu duchowego kontaktu z Bogiem i ze wspólnotą wiernych Kościoła w ramach niewidzialnego klasztoru, wypełnionego modlitwą do Boga Ojca, i oddają chwałę Bogu Stwórcy, trwając w Jego słowie, słuchając może tym uważniej Jego głosu. 

Epidemia wirusa sprawiła, że jesteśmy zamknięci we własnych domach. Wielu zadaje sobie pytanie, czy jest to błogosławieństwo czy przekleństwo. Co wybrać? A Bóg mówi do narodu Izraela: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze pokolenie” (Pwt 30, 19).

Ważne jest, abyśmy wypracowali w sobie odpowiednie perspektywy myślowe na ten czas „zamknięcia”. Dla niektórych jest to czas przetrwania, czyli wyczekiwanie na powrót do starych schematów myślowych i nawyków. Wybór życia i błogosławieństwa natomiast jest perspektywą, która pozwala radośnie i twórczo przeżywać doświadczenie epidemii.

Koronawirus (COVID-19) nieoczekiwanie i nieubłaganie wkroczył w realia naszej codziennej rzeczywistości. W jednej chwili wręcz bezpardonowo zburzył wizje, oczekiwania, schematy myślowe i przyzwyczajenia milionów mieszkańców tego globu. A już wydawało się, przynajmniej wielu, że stali się samowystarczalni. Innymi słowy, bogami dla samych siebie. 

Co się z nami dzieje? Lęk, panika, niepewność, pytanie o jutro i to podświadome przerażające wyczekiwanie i zapytanie: „kiedy to się skończy?”. I chciałoby się dodać: kiedy wrócimy do normalności? Kiedy wrócimy do starych schematów i przyzwyczajeń? Obecnie stoimy na gruzach tego, co miało zapewnić nam szczęście i bezpieczeństwo. Gruzy i ja. I co dalej?

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?