main graphic

main graphic

Kategoria: DUCHOWOŚĆ


Umieranie dla samego siebie to doświadczenie pustki. Człowiek ma wrażenie, jakby utracił coś, do czego przynależał. Rzeczywistość, która gwarantowała mu poczucie bezpieczeństwa i komfortu, takie przynajmniej miał wrażenie, „umarła” i przestała istnieć. Życie jakby wymknęło się spod kontroli logiki. Zabrakło codziennych schematów i przyzwyczajeń. Schematy myślowe tłumu, komfort bliskich relacji czy pewność samego siebie straciły grunt pod nogami. Pojawiło się wyzwanie nowego poznania i podejmowania nowych decyzji, wolnych od manipulacji oczekiwań innych czy własnych przyzwyczajeń.

Z powodu pandemii koronawirusa mamy więcej czasu, który możemy poświęcić na modlitwę, a także doświadczamy większej niż zwykle izolacji i osamotnienia. To sytuacja częściowo, podobna do okoliczności, w których często żyją i pracują misjonarze i misjonarki. Jednak fakt ten nie przeszkadza im w nawiązywaniu duchowego kontaktu z Bogiem i ze wspólnotą wiernych Kościoła w ramach niewidzialnego klasztoru, wypełnionego modlitwą do Boga Ojca, i oddają chwałę Bogu Stwórcy, trwając w Jego słowie, słuchając może tym uważniej Jego głosu. 

Epidemia wirusa sprawiła, że jesteśmy zamknięci we własnych domach. Wielu zadaje sobie pytanie, czy jest to błogosławieństwo czy przekleństwo. Co wybrać? A Bóg mówi do narodu Izraela: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze pokolenie” (Pwt 30, 19).

Ważne jest, abyśmy wypracowali w sobie odpowiednie perspektywy myślowe na ten czas „zamknięcia”. Dla niektórych jest to czas przetrwania, czyli wyczekiwanie na powrót do starych schematów myślowych i nawyków. Wybór życia i błogosławieństwa natomiast jest perspektywą, która pozwala radośnie i twórczo przeżywać doświadczenie epidemii.

Koronawirus (COVID-19) nieoczekiwanie i nieubłaganie wkroczył w realia naszej codziennej rzeczywistości. W jednej chwili wręcz bezpardonowo zburzył wizje, oczekiwania, schematy myślowe i przyzwyczajenia milionów mieszkańców tego globu. A już wydawało się, przynajmniej wielu, że stali się samowystarczalni. Innymi słowy, bogami dla samych siebie. 

Co się z nami dzieje? Lęk, panika, niepewność, pytanie o jutro i to podświadome przerażające wyczekiwanie i zapytanie: „kiedy to się skończy?”. I chciałoby się dodać: kiedy wrócimy do normalności? Kiedy wrócimy do starych schematów i przyzwyczajeń? Obecnie stoimy na gruzach tego, co miało zapewnić nam szczęście i bezpieczeństwo. Gruzy i ja. I co dalej?

Wiara w Boga to coś więcej niż obracanie się wokół i według wypracowanych schematów myślowych. W przeciwnym razie zubażamy prawdziwe oblicze Boga objawionego w Chrystusie do kategorii mądrości tego świata. Zubażamy Jego Obraz i Podobieństwo zapisane w naturze człowieka - godność - do perspektyw i schematów myślowych tego świata.

Wychodzenie ze schematów linearnego myślenia "przyczyna - skutek" to ciągle przebudzenie się w wierze i wybory prawdziwego oblicza Boga. To wybory prawdy o sobie i drugim człowieku. To wybory sprawiedliwości, pokoju i radości w Duchu świętym (Rz 14, 17). 

Pierwszym przesłaniem Jezusa kiedy rozpoczynał swoją publiczną działalność było wołanie o nawrócenie prowadzące do nowego życia: "nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię bo bliskie jest Królestwo Niebieskie". Było to wskazaniem drogi duchowego narodzenia.

W sposób szczególny o konieczności duchowego narodzenia Jezus mówił w nocnym spotkaniu z Nikodemem. To w czasie tej nocnej rozmowy używa symbolicznego porównania: konieczność duchowej, radykalnej przemiany porównuje do fizycznego narodzenia się człowieka. Tak jak czymś zupełnie nowym jest fizyczne przyjście człowieka na świat, tak zupełnie czymś NOWYM i radykalnie innym ma być duchowa przemiana człowieka, jeśli pragnie wejść do Królestwa Bożego.

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?