main graphic

main graphic

Rzym, Bazylika św. Piotra od strony Tybru

Słucham i czytam uważnie o tym, co dzieje się w Rzymie w tych dniach, gdzie liderzy Kościoła i grupa osób świeckich dyskutują na temat seksualnego wykorzystywania nieletnich i pedofilii. Słucham Liderów Kościoła, którzy prowadzą poszczególne sesje. Im bardziej ich słucham, tym bardziej mam wrażenie, jakby kręcili się wokół jednego i tego samego schematu myślowego – święte życzenie i próba zadowolenia tłumu. Brakuje nam proroczego głosu. Głosu, który w końcu wyjdzie z owego duchowego i intelektualnego marazmu – politycznej poprawności – i wypowie się w mocy Prawdy i Miłości, którą jest Chrystus.

Dlaczego ten intelektualny i duchowy marazm? Według mego rozeznania, brakuje jasnego zakorzenienia w Ewangelii, tradycji i nauce Kościoła. Tam jest rozwiązanie. Tam jest obecny żywy Bóg. Na pewno nie znajdziemy uzdrowienia w naśladowaniu sposobu myślenia tego świata (Rz 12,2). Jestem wdzięczny za obecność osób świeckich i ich głos, dla przykładu, wypowiedź pani Valentina Alazraki. W przeciwnym razie, słuchając naszych liderów, można mieć wrażenie, że Kościół w swej postawie i zachowaniu zignorował powagę problemu. Czy tak naprawdę było i jest? Przypatrzcie się uważnie dokumentom i wypowiedziom św. Jana Pawła II czy Benedykta XVI w tej sprawie. 

Seksualne wykorzystywanie nieletnich i pedofilia to choroba. Choroba, która dotyczy indywidualnych osób, tych, którzy dokonali tego czynu, jak również wielu innych – księża, osoby zakonne i biskupi – którzy nie zareagowali odpowiednio i zdecydowanie na symptomy i predyspozycje jej obecności u kandydatów do kapłaństwa. Nie zareagowano w czasie formacji, pracy duszpasterskiej czy innej formy pasterzowania. 

Wiemy dobrze, że właściwa diagnoza jest podłożem uleczania jakiejkolwiek choroby. Dlaczego brakuje tej odwagi wśród liderów Kościoła, aby postawić jedna dobrą i właściwą diagnozę? W przeciwnym razie nic się nie dzieje, nie ma uzdrowienia. Jest tylko zamydlanie oczu. 

Klerykalizm, taka diagnozę postawili nasi liderzy Kościoła. Powiedzieli, że klerykalizm jest przyczyną pedofilii. Oh, dlaczego oni traktują nas jak dzieci? Klerykalizm to pewnego rodzaju sposób myślenia i perspektywa na życie. Innym słowy, to skupienie się na własnych potrzebach, ambicjach i ciągłe myślenie o sobie. Nazywam to egzystencją. Czy sposób myślenia może być przyczyną pedofilii, dla przykładu? Może stworzyć atmosferę i kontekst sprzyjający do takiego zachowania, ale nie jest źródłem tej choroby. 

Módlmy się o odwagę duchową i intelektualną, opartą moco na Ewangelii, tradycji i nauce Kościoła. Módlmy się o głos proroczy, który się nie boi i nie lęka tego, co powie otaczający nas świat.

Mówi się, że każdy medal ma dwie strony. Innym słowy, aby rozwiązać jakiś problem, należy wziąć pod uwagę dwie zaangażowane strony. Dramat nadużyć seksualnych wobec nieletnich obejmuje ofiary, chłopcy i dziewczęta oraz tych, którzy tych czynów dokonali. Liderzy Kościoła przeprosili ofiary, zapewniając o pomocy i protekcji. Wielu wykonało piękny gest. Po prostu taka jest natura Kościoła (proszę nie mylić z niegodnym zachowanie pewnej grupy Jego członków), czyli Miłość zakorzeniona w Jezusie (Mt 16, 18). Co natomiast liderzy Kościoła powiedzieli na temat tych, którzy dokonali owych aktów zła? Niewiele. Oprócz słów oskarżeń i pogardy ich czynów, milczeli. Wymownie podsumował to jeden z liderów, porównując ich do „emisariuszy Szatana”. Tak na marginesie, świat usłyszał, że Szatan żyje i jest aktywny.

Nie usłyszałem ani jednego słowa wyrażającego troskę i wolę walki o zbawienie dusz tych, którzy to zło uczynili. Nie było mowy – choćby jednego zdania – o tym, jak pomóc grzesznikom seksualnych nadużyć w rozpoznaniu przede wszystkim prawdziwego oblicza Boga w Chrystusie. W konsekwencji rozpoznania popełnionego zła, towarzyszenia im w procesie żalu za grzechy i uzdrowienia. Żaden z naszych liderów nie zaprosił do modlitwy za dusze tych, którzy już odeszli, aby Bóg im przebaczył w mocy swego Miłosierdzia i przyjął do swego Królestwa.

Nikt nie podjął walki o zbawienie ich dusz. A to przecież to sedno Ewangelii, sedno tradycji i nauki Kościoła. Nasi liderzy przemilczeli prawdę Ewangelii. Wypowiedzieli tylko jej cześć. A wszystko, co cząstkowe – zawsze powtarzałem to moim studentom – do niczego nie prowadzi. Nie ma tam prawdziwego uzdrowienia. 

Świat nie troszczy się o zbawienie duszy człowieka, ponieważ nie zna Boga (J 17, 23; J 1, 10). Świat nie zna ofiary Chrystusa, więc inaczej patrzy i rozwiązuje napotkanie problemy.  Trudna jest czasami nauka Chrystusa, ale Prawdziwa. A tylko Prawda – nie wyrywkowość – czyni nas wolnymi (J 8, 32).

Raz jeszcze zapraszam do modlitwy za liderów Kościoła, aby z odwagą głosili pełną prawdę Ewangelii w kontekście tradycji i nauki Kościoła. 

Módlmy się za nas samych, abyśmy z odwagą umieli rozpoznać w każdym człowieku – nawet w tych, którzy dokonali zła wykorzystania nieletnich dzieci – obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,27), odkupiony drogocenną Krwią Chrystusa (1 P 1,19). Módlmy się za tych, którzy uczynili to zło, aby rozpoznali prawdziwy obraz Boga, a w Nim siebie, odpokutowali i zadośćuczynili za popełnione grzechy i tym samym osiągnęli łaskę zbawienia. Módlmy się za dusze tych, którzy już odeszli, aby Pan w swym Miłosierdziu im przebaczył.  Módlmy się, abyśmy nie bali się Ewangelii, tradycji i nauki Kościoła, ale ją kochali. To jest nasza Droga, Życie i Prawda, gdzie prawdziwie jesteśmy wolnymi.

Musiałem się podzielić tymi myślami. Za bardzo kocham Kościół katolicki, jego misję i piękną obecność w życiu każdego człowieka.

Janusz Prud SVD
blog comments powered by Disqus
0
0
0
s2smodern