Świat według werbistów

BLOG

Kategoria: RELIGIA / KULTURA / SZTUKA


Robimy zdjęcia, bo nie godzimy się na przemijalność. Chcemy, aby to, co ważne, piękne, co nas zachwyciło, takim pozostało. Wiemy, że z czasem nasza pamięć zaczyna gubić szczegóły, blakną emocje, zacierają się twarze. Nowe doświadczenia odsyłają w głąb niepamięci te starsze. Ratunkiem na to może być skorzystanie z innego rodzaju pamięci. I choć jedno zdjęcie ma tylko kilka lub kilkanaście megabajtów, to jednak wystarczy. Przeszłość staje się tak realna, jakby działa się dziś. Nie tylko wracają wspomnienia, ale rodzi się poczucie dumy i nowe inspiracje. 

Zdjęcie zrobiłem je w Indiach, nad Zatoką Bengalską, a konkretnie w Puri. To miasto słynie nie tylko z jednej z najważniejszych dla hinduistów świątyń, ale także z pięknych zachodów słońca, które przyciągają turystów. Zapewne mieszkanką jednego z nich jest ta kobieta.

Nic nie dzieje się tutaj natychmiast. Niczego nie da się przyspieszyć. Odwieczne, naturalne procesy dokonują się według własnego tempa. Monotonia wędrujących tam i z powrotem fal jeszcze bardziej to podkreśla.

Mam wiele pięknych zdjęć zrobionych na warszawskich Powązkach i na Pęksowym Brzysku w Zakopanem. Wybrałem jednak to, z Papui Nowej Gwinei. Jest w dużym kontraście do naszych cmentarzy i do listopadowej aury. Może dzięki temu daje dobrą odpowiedź na niewypowiedziane na głos pytanie, które stawia nam każdy cmentarz. To pytanie brzmi: "Co dalej?"

Na Cmentarzu Wojennym w Bomana, na peryferiach stolicy kraju, Port Moresby, zostało pochowanych 3824 żołnierzy Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Zginęli podczas ostatniej wojny światowej z rąk Japończyków.

Ojciec Kazimierz Niezgoda do Papui Nowej Gwinei wyjechał w 1967 roku. Trafił w górzyste partie wyspy, gdzie pozostaje do dziś. Choć już zwolniony z większości obowiązków, wciąż stara się być aktywnym. Na pytanie o to, co najbardziej lubi, niezmiennie odpowiada: "Lubię chodzić po buszu i bardzo lubię ludzi".

To zdjęcie zrobiłem mu w miasteczku Wewak na północy kraju. Myślę, że dobrze oddaje to, kim jest misjonarz. Przede wszystkim jest blisko ludzi, właściwie pośród nich. Rozumie ich język i poczucie humoru, zna ich historię i szanuje kulturę. Nie porównuje i zbytnio się nie dziwi.

Święci Piotr i Paweł zostali wybrani przez św. Arnolda Janssena do grupy świętych patronów Zgromadzenia Słowa Bożego. Pragnę przybliżyć postać jednego z nich - św. Pawła - opowieścią o bardzo ciekawym obrazie zatytułowanym „Ekstaza św. Pawła”.

Opowieść o życiu św. Pawła z jednej strony jest łatwa, bo przecież dzięki tekstom Dziejów Apostolskich i jego Listom posiadamy o nim bardzo wiele danych biograficznych. Ale to bogactwo staje się niekiedy przekleństwem, bo daje możliwość snucia różnych, często sprzecznych ze sobą teorii co do szczegółów z życia świętego i treści jego nauczania.

Historia obrazu rozpoczyna się od prośby Sióstr Służebnic Ducha Świętego z Rosji, żeby zasugerować im jakąś ikonę podkreślającą jedność. Ponieważ sugerowane warianty nie za bardzo się Siostrom spodobały, więc w pewnym momencie trzeba było wyjść od pytania zasadniczego: jaki moment w historii zbawiania najmocniej podkreśla jedność? Jest nim oczywiście antyteza wieży Babel – czyli moment Pięćdziesiątnicy.

W poszukiwaniach pierwszych wzorców pojawiła się koptyjska ikona Pięćdziesiątnicy, w której w centrum znajdują się trzy kobiety, trzy Maryje: Matka Jezusa, Maria, żona Kleofasa i Maria Magdalena. To centralne umieszczenie niewiast ma głęboki sens.

Strona 1 z 5

Zawsze otwarci na znaki czasu staramy się kroczyć nowymi drogami,
jeżeli zapowiadają one większą skuteczność w wypełnianiu misyjnego nakazu.

KONSTYTUCJE SVD