Świat weług werbistów

BLOG

Droga krzyżowa ze Steylu - stacja pierwsza i... ostatnia

W naszym domu macierzystym w Steylu (Holandia) jest niewielkie muzeum. Zebrano tam trochę historycznych przedmiotów, parę obrazów, jest nawet naklejone na deskę zdjęcie św. Arnolda Janssena w naturalnych proporcjach, żeby każdy odwiedzający mógł sobie uzmysłowić jakiego wzrostu był nasz Założyciel i jak mniej więcej wyglądał. Ludzie lubią sobie robić przy tej makiecie zdjęcia.

W tym mini-muzeum znajduje się też bardzo ciekawy obraz autorstwa brata zakonnego, Lukasa Kolzema. Przedstawia on pierwszą stację Drogi Krzyżowej - „Jezus na śmierć skazany”.

Na niewielkim płótnie, rozmiary jego to prawdopodobnie 65x50 cm, widzimy niezwykle bogatą treść. Pan Jezus, już jako ubiczowany i ukoronowany cierniem „ecce Homo”, stoi przed siedzącym na pięknym „tronie” Piłacie. Zarządca Judei jest pewny siebie. Nie siedzi, ale raczej rozsiadł się. Za nim stoi sztandar rzymski, symbol powagi i mocy Imperium – to źródło autorytetu Piłata. Na stoliku przed nim – czysta kartka papieru i pióro, czekają właśnie, aby pojawił się na nich wyrok skazujący lub ułaskawiający. Piłat jeszcze nie podjął decyzji.

Obok Jezusa – przedstawiciele judejskiego „establishmentu”. Pokazują oni na Jezusa, argumentując, by został skazany na śmierć. W rękach trzymają zwój – są tam spisane oskarżenia przeciw Jezusowi. Ale żydzi mają oprócz tego też swoje „plecy” - to wzburzony tłum przed pałacem Namiestnika. Tłum trzyma w rękach gotowy krzyż, czym autor pokazuje nam, jakiego wyroku żądają dla Jezusa. Piłat się waha. Za jego plecami anioł trzyma napis: „Nie znajduję w Nim żadnej winy”.

Na wymienionych elementach bogactwo obrazu jednak się nie kończy. O jego osobliwości stanowi rzadko spotykana na obrazach Drogi Krzyżowej obecność świata duchowego. Nad opisanymi postaciami pojawia się Ojciec Przedwieczny. On też uczestniczy w dramacie Swojego Syna, w każdym momencie tego dramatu, w każdym szczególe. Brat Lukas przedstawił tu graficznie słowa Pana Jezusa, wypowiedziane do Piotra w Getsemani: „Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów?” (Mt 26, 53). Aniołowie są gotowi, by natychmiast rozprawić się z wrogami Syna Bożego, jednak Ojciec powstrzymuje ich interwencję. To jest niebywała scena!

Obraz autorstwa br. Lukasa Kolzema SVD (fot. archiwum SVD)

Ta stacja Drogi Krzyżowej spodobała mi się tak bardzo, że zapragnąłem, by obrazy brata Lukasa upiększyły moją parafię w Moskwie. W związku z tym napisałem do Steylu z zapytaniem, gdzie są pozostałe obrazy. Okazało się, że... nie ma ich. Brat Lukas zaczął malować tę serię, ale już pierwszy obraz pochłonął tyle czasu, że nasz Założyciel postanowił nie kontynuować projektu. Brat Lukas miał mnóstwo innych obowiązków, związanych przede wszystkim z ilustrowaniem czasopism werbistowskich i upiększaniem kościołów. W związku z tym powstała tylko stacja pierwsza. Szkoda!

W okresie Wielkiego Postu, jaki teraz mamy, warto jeszcze wspomnieć, że św. Arnold był wielkim czcicielem Męki Pańskiej. Drogę Krzyżową odprawiał codziennie, a przy tym często nie jeden raz. Był to jego sposób na rozwiązywanie trudnych problemów, których przecież jako założyciel trzech zgromadzeń miał codziennie niemało. W Konstytucjach zgromadzenia z 1890 roku pozostawił swoim duchowym synom następującą wskazówkę: „Wszystkie swoje czyny i cierpienia ofiaruj Bogu w łączności z zasługami życia i cierpienia Wcielonego Słowa. Usiłuj w każdy sposób upodobnić się do Chrystusa, Głowy, zwłaszcza w ubóstwie i cierpliwości”.

A na koniec pojawiło się u mnie pytanie: czy ktoś słyszał o jakimś tekście Drogi Krzyżowej, opracowanym przez naszego Założyciela? Jeżeli takiego nie ma, to może ktoś kiedyś opracował taką Drogę Krzyżową na podstawie tekstów św. o. Arnolda?

Dariusz Pielak SVD
Zawsze otwarci na znaki czasu staramy się kroczyć nowymi drogami,
jeżeli zapowiadają one większą skuteczność w wypełnianiu misyjnego nakazu.

KONSTYTUCJE SVD