Rozważania do czytań mszalnych
20. Niedziela Zwykła, rok A
| Pierwsze czytanie: Iz 56,1.6-7 Drugie czytanie: Rz 11,13-15.29-32 Ewangelia: Mt 15,21-28 |
Fragment, który czytamy w 20. Niedzielę Zwykłą jest jednym z najbardziej niesamowitych fragmentów Ewangelii. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że Jezus hojnie odpowiada na potrzeby ludzi, uzdrawia chorych i karmi głodnych.Wszystko wydaje się bardzo naturalne. Jednak w dzisiejszej Ewangelii poganka przychodzi do Jezusa i prosi o pomoc, a On jest niechętny, by spełnić jej prośbę i uleczyć chorą córkę. Mówi, że priorytetem muszą być Żydzi. Dopiero gdy kobieta bardzo nalega, rozpoznaje jej niezwykłą wiarę i uzdrawia jej córkę.
Posłany do zagubionych owiec domu Izraela
Ewangelia Mateusza jest najbardziej „żydowską” spośród czterech Ewangelii. Wspólnota, dla której powstała, prawdopodobnie obejmowała wielu Żydów. Dlatego Mateusz chciał ukazać zarówno nowość nauki Jezusa, jak i jej zakorzenienie w judaizmie.
W Kazaniu na Górze Jezus jasno określił swój stosunek do Prawa: przyszedł „nie po to, aby je znieść, lecz wypełnić” (Mt 5,17-20). Później, wysyłając uczniów na misję, polecił im najpierw iść do „zagubionych owiec z domu Izraela” (Mt 10,5). Zatem początkowa powściągliwość Jezusa wobec prośby kobiety kananejskiej wpisuje się w logikę Jego wcześniejszych słów. Dopiero po Zmartwychwstaniu uczniowie zostaną posłani, aby głosić Jego orędzie wszystkim narodom (Mt 28,19-20).
Warto zauważyć, że do tego momentu Jezus nie głosił Dobrej Nowiny o Królestwie Niebieskim poza Izraelem. Nie oznaczało to jednak, że Królestwo jest przeznaczone wyłącznie dla Żydów. Jezus jest Mesjaszem wszystkich narodów, a Jego orędzie skierowane jest do każdego człowieka.
Mateusz, pisząc do Żydów, pokazuje Jezusa, który nie idzie do pogan, ale to raczej oni przychodzą do Niego. Przy Jego narodzinach to mędrcy ze Wschodu przychodzą i ogłaszają, że On jest rzeczywiście królewskim mesjaszem (Mt 2,1-12). Teraz kobieta kananejska (poganka) przychodzi i głosi, że Jezus jest Panem i Synem Dawida, od którego także poganie oczekują wybawienia; „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!” (Mt 15,22).
Surowe słowa Jezusa skierowane do kobiety brzmią jak obraza i brak szacunku (Mt 15,27). To jednak właśnie one odsłaniają jej wielką wiarę i wytrwałość, czyniąc ją wzorem godnym naśladowania.
Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA
„Wielka jest twoja wiara”
Marek w swojej Ewangelii opowiada podobną historię o Syrofenicjance, która przyszła do Jezusa prosić o pomoc (Mk 7,24-30). Mateusz dodaje jednak ważne szczegóły, aby podkreślić znaczenie wiary. W jego relacji kobieta woła: „Panie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” (Mt 15,22). Milczenie Jezusa i Jego początkowa odmowa nie zniechęcają jej, lecz skłaniają do jeszcze większej wytrwałości. Kobieta klęka przed Nim i pokornie błaga dalej. Ostatecznie Jezus uzdrawia jej córkę nie ze względu na jej trafną odpowiedź, ale z powodu jej „wielkiej wiary” (Mt 15,28).
Pokorna i wytrwała wiara tej prostej kobiety z obcego kraju wyraźnie kontrastuje z niewiarą, którą Jezus spotyka wśród własnego ludu, zwłaszcza u jego przywódców. To właśnie poganka nazywa Jezusa Synem Dawida - tak samo jak Mateusz już w pierwszym wersecie swojej Ewangelii (Mt 1,1). Tymczasem wielu z Jego rodaków pozostaje wobec Niego pełnych wątpliwości (Mt 12,23), a w rodzinnym Nazarecie Jezus nie dokonuje cudów z powodu ich niewiary (Mt 13,58). Właściwie w Ewangelii Mateusza, poza niewidomymi, którzy rozpoznają w Nim Syna Dawida i proszą o pomoc (Mt 9,27; 20,30-31), żadna inna osoba nie wyznaje tego tak jasno jak ta niebędąca Żydówką kobieta. Dopiero podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy tłum będzie wołał do Jezusa jako do Syna Dawida (Mt 21,9.15), a On sam potwierdzi tę prawdę w sporze z przywódcami (Mt 22,41-46). Duma z przynależności do ludu wybranego sprawiła, że wielu Żydów pozostało ślepych i nie rozpoznało w Jezusie obiecanego Mesjasza, Syna Dawida.
Czy nam, chrześcijanom, nie grozi to samo niebezpieczeństwo, które dotknęło naszych żydowskich przodków w wierze? Łatwo uznać za oczywiste, że jesteśmy „zbawieni” i sądzić, że nasze życie podoba się Bogu. Tymczasem może się zdarzyć, że Bóg nie ma już realnego wpływu na nasze codzienne decyzje, a modlitwa i niedzielna Msza święta stają się jedynie pustą rutyną. Niejednokrotnie wiara i gorliwość katechumenów oraz osób dopiero co ochrzczonych zawstydzają tych, którzy są chrześcijanami od dawna.
Podobnie jak Jezus, możemy odkryć z zaskoczeniem, że większą wiarę mają ludzie, którzy formalnie nie należą do wspólnoty chrześcijańskiej. Jeśli od zawsze uważamy się za członków Bożej rodziny, możemy popaść w przeciętność i usłyszeć ostrzeżenie: „Nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A skoro jesteś letni, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3,15-16).
Kobieta kananejska, podobnie jak pierwsze pokolenia chrześcijan i współcześni męczennicy, chociażby św. Maksymilian Kolbe pokazuje, czym jest autentyczna wiara.