main graphic

main graphic

Z cyklu "Słowo Boga staje się Ciałem... w Tobie"

Usiadł przy biurku. Położył dłonie na otwartych stronach Biblii. Obecności, miłość i cisza wypełniły jego serce i duszę.

Przez ostatnie trzy miesiące Martin regularnie słuchał i medytował Słowo Boga. Czytał dwie strony trzy razy w tygodniu - w niedzielę, w środy i piątki. Otworzył oczy i zaczął czytać: "Jeżeli kto mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać" (J 14, 23). Zastanowił się na chwilę.

- O co tu chodzi? – przerwała milczenie logika, która przez ostatnie trzy miesiące przyglądała się praktykom Martina. – Ta miłość to jakaś iluzja... Niczego z tego nie rozumiem. 

To było chyba w 1987 roku. Byłem wtedy w seminarium w Nysie. Przyjechał do nas taki miły dziadzio i opowiadał o swoim życiu i o swojej pracy misyjnej w Indiach. Takim dobrym, ciepłym głosem mówił o tym, jak zbierają z ulicy chorych ludzi, jak wożą ich do leprozorium. Byliśmy zasłuchani. A mówił mniej więcej tak: „Podjeżdżasz ambulansem do człowieka, który leży na ulicy. Nie może się już ruszać, zżerają go robaki, unosi się od niego nieprzyjemny zapach. I wtedy mówisz sobie: To jest Chrystus!".

A wtedy o. Marian takim samym dobrym, spokojnym tonem, bez cienia ironii, czy chęci rozbawienia nas, ale raczej z pokorą, której nauczyło Go trudne życie dodał: „Ale czasami musisz sobie to powtórzyć dwa razy”.

Wciśnięty w sam kąt lokalu siedział młody człowiek. Wyglądał na zupełnie wyłączonego z tego zgiełku. O dziwo, nic nie wystawało mu z uszu. Nie był też przyssany do telefonu. Miał na kolanie rozłożoną niewielką książkę. Że jestem trochę ciekawski, usiłowałem podejrzeć, co czytał. Kiedy ją zamknął, zobaczyłem charakterystyczną kremowo-niebieską okładkę popularnego wydania Nowego Testamentu. Książka przez chwilę leżała na stoliku. Zanim zniknęła w plecaku, zdążyła przykuć nie tylko moją uwagę.

Wigry, Polska

Ludzie od zawsze chcieli być razem. Nie tylko dlatego, że tak było bezpieczniej, ale po to, by pogłębiać poczucie przynależności, odkrywać kim się naprawdę jest. Gromadzili się wokół ogniska, aby snuć opowieści i przywoływać dawne wydarzenia, które stawały się teraźniejszością. To wieczorne zgromadzenie urastało do rangi ceremoniału, swoistego sakralnego przeżycia. Dzieci wtulone w ramiona matek lub starszych sióstr z wypiekami na twarzy (wcale nie od ognia) chłonęły przekaz tradycji, mądrości i fascynującej tajemnicy. Dorośli coraz bardziej tworzyli wspólnotę, nabierali godności i stawali się gotowi do heroicznych czynów. Do dziś tak się dzieje w społecznościach pierwotnych.

Zaskakuje tutaj na wyspie Flores rozkwit powołań i młodość Kościoła, którą od razu się wyczuwa. Nie tylko bowiem kościoły parafialne są przepełnione dziećmi i młodzieżą, ale również wszystkie instytuty i zgromadzenia zakonne. Seminaria duchowne mają dziesiątki powołań każdego roku. Gdy odwiedza się domy zakonne sióstr, widać w nich wiele młodych dziewcząt, które pragną poświęcić swoje życie Bogu. Podobnie jest w zakonach męskich.

Poziom kształcenia sióstr, kleryków i braci zakonnych jest również bardzo wysoki. Siostry potrafią posługiwać się swobodnie takimi językami, jak angielski czy włoski, ponieważ zazwyczaj ich formacja zakonna odbywa się w Europie lub na Filipinach.

Z cyklu "Słowo Boga staje się Ciałem... w Tobie"

Martin trzasnął drzwiami i rzucił torbę na podłogę mieszkania. Nalał whisky i jednym tchem opróżnił zawartość szklanki. Napełnił ponownie. Z dumą a zarazem z poczuciem żalu i lęku przyglądał się dużej kolekcji zebranych książek. Wydawało mu się, że osiągnął to, czego pragnął. Zdobył kilka akademickich tytułów i tym samym osiągnął pozycję społeczną. Miał zaledwie 33 lata, dobrze płatną pracę. Był niezależny, był panem własnego losu. Wystarczyło jedno doświadczenie, jedno poznanie, aby wszystko utraciło wartość i sens. 

- Co robić? – usłyszał zaniepokojony głos logiki. Palcami przebiegał po wierzchach książek. Zatrzymał dłoń. Wzrok utkwił na tytule „Pismo Święte”. Szybkim ruchem wyciągnął, otworzył na chybił trafił i przeczytał fragment: „I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32).

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?