main graphic

main graphic

To zdjęcie zrobiłem w Rzymie, w parku niedaleko Piazza del Popolo. Wieczne Miasto wciąż jeszcze tętniło życiem. Mimo że był to koniec listopada, turystów nie brakowało. Tu ich nie widać - poukrywali się w głębokim cieniu na horyzoncie. Powoli zbliża się wieczór; cienie stają się coraz dłuższe, a światło przybiera złocistą barwę. To ulubiona pora dnia malarzy i fotografów, którzy nazywają ją "złotą godziną".

Epidemia wirusa sprawiła, że jesteśmy zamknięci we własnych domach. Wielu zadaje sobie pytanie, czy jest to błogosławieństwo czy przekleństwo. Co wybrać? A Bóg mówi do narodu Izraela: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze pokolenie” (Pwt 30, 19).

Ważne jest, abyśmy wypracowali w sobie odpowiednie perspektywy myślowe na ten czas „zamknięcia”. Dla niektórych jest to czas przetrwania, czyli wyczekiwanie na powrót do starych schematów myślowych i nawyków. Wybór życia i błogosławieństwa natomiast jest perspektywą, która pozwala radośnie i twórczo przeżywać doświadczenie epidemii.

Obecnie, na wskutek rozwijającej się pandemii, z lękiem izolujemy się od siebie, doświadczając coraz głębszej samotności. Boimy się dotyku i bliskości, a przecież bardzo ich pragniemy – to jedne z podstawowych potrzeb i przyjemności człowieka. Niestety, w ostatnich czasach doprowadziliśmy ich zaspokajanie do granic, poza którymi obrażamy Stwórcę – świat zagubił poczucie wstydu i grzechu.

Warto więc spojrzeć na obecną rzeczywistość nie tylko jako na czas kryzysu, szacować, co i ile tracimy, ale szukać w niej szansy na powrót do normalności i do obiektywnej prawdy.

Koronawirus (COVID-19) nieoczekiwanie i nieubłaganie wkroczył w realia naszej codziennej rzeczywistości. W jednej chwili wręcz bezpardonowo zburzył wizje, oczekiwania, schematy myślowe i przyzwyczajenia milionów mieszkańców tego globu. A już wydawało się, przynajmniej wielu, że stali się samowystarczalni. Innymi słowy, bogami dla samych siebie. 

Co się z nami dzieje? Lęk, panika, niepewność, pytanie o jutro i to podświadome przerażające wyczekiwanie i zapytanie: „kiedy to się skończy?”. I chciałoby się dodać: kiedy wrócimy do normalności? Kiedy wrócimy do starych schematów i przyzwyczajeń? Obecnie stoimy na gruzach tego, co miało zapewnić nam szczęście i bezpieczeństwo. Gruzy i ja. I co dalej?

W naszym domu macierzystym w Steylu (Holandia) jest niewielkie muzeum. Zebrano tam trochę historycznych przedmiotów, parę obrazów, jest nawet naklejone na deskę zdjęcie św. Arnolda Janssena w naturalnych proporcjach, żeby każdy odwiedzający mógł sobie uzmysłowić jakiego wzrostu był nasz Założyciel i jak mniej więcej wyglądał. Ludzie lubią sobie robić przy tej makiecie zdjęcia.

W tym mini-muzeum znajduje się też bardzo ciekawy obraz autorstwa brata zakonnego, Lukasa Kolzema. Przedstawia on pierwszą stację Drogi Krzyżowej - „Jezus na śmierć skazany”.

Wiara w Boga to coś więcej niż obracanie się wokół i według wypracowanych schematów myślowych. W przeciwnym razie zubażamy prawdziwe oblicze Boga objawionego w Chrystusie do kategorii mądrości tego świata. Zubażamy Jego Obraz i Podobieństwo zapisane w naturze człowieka - godność - do perspektyw i schematów myślowych tego świata.

Wychodzenie ze schematów linearnego myślenia "przyczyna - skutek" to ciągle przebudzenie się w wierze i wybory prawdziwego oblicza Boga. To wybory prawdy o sobie i drugim człowieku. To wybory sprawiedliwości, pokoju i radości w Duchu świętym (Rz 14, 17). 

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?