main graphic

main graphic

Spotykam coraz większe grono ludzi, na różnych kontynentach, w tym są również katolicy, którzy wypracowali własny obraz i wizję Boga. I tym żyją. Nie ma On nic wspólnego z prawdziwym i jedynym Bogiem objawionych w Ewangelii. Zaobserwowałem wśród tych ludzi ciekawy fenomen. Im bardziej wierzą i wprowadzają własną wizję Boga w rzeczywistość, tym bardziej doświadczają i przeżywają pustkę, niepokoje, zwątpienie i depresję. W gruncie rzeczy oni uczynili bogami samych siebie. Im bardziej pogrążają się w tej fragmentarycznej wizji i interpretacji Boga - czyli „nie-boga” - tym bardziej przeżywają chaos.

Gdy pierwszy raz usłyszałem o werbistach, pomyślałem, że to ci, którzy "werbują" dla Chrystusa. W sumie w działalności misyjnej mniej więcej o to chodzi. Potem poznałem naszą oficjalną nazwę, czyli Zgromadzenie Słowa Bożego.

W nowicjacie dowiedziałem się, że dla naszego założyciela szczególnym tekstem w Biblii był Prolog Ewangelii według św. Jana. "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo..." I wówczas wszystko zaczęło mi się układać w pewną całość. 

Według wierzeń jawajczyków większość mieczów keris posiada ducha, który mieszka w jego wnętrzu. Tradycyjny miecz musi być pieczołowicie czyszczony i otaczany szacunkiem przez swojego właściciela. Zazwyczaj myje się go wodą z kwiatami w konkretne dni miesiąca według kalendarza jawajskiego. Po obmyciu miecza nanosi się na niego specjalny olej i odrobinę arszeniku. Czynność ta ma sprawić, że keris może przetrwać długi czas i nie zardzewieć. Ponadto arszenik sprawia, że keris tradycyjny jest bardzo niebezpieczny dla nieprzyjaciół.

Zadajesz sobie pytanie: obudzić czy zagrzebać - ukryć w ziemi (por. Mt 25, 18) - potencjał wiary? Jedno jest pewne, cokolwiek wybierzesz, w głębi serca i umysłu zawsze pragniesz pełności i stałości. Innymi słowy, pragniesz kochać i być kochanym w pełni. Nie zadowala Cię cząstkowe kochanie. W gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak kochać cząstkę samego siebie, cząstkę drugiego człowieka czy cząstkę Boga. To nie miłość. Pragniesz kochać i być kochanym stale, czyli wiecznie. Nie ma miłości na dwa, trzy dni. Miłość na chwilę, czyli szukanie i zaspokojenie siebie, to rozumienie i praktyka, którą proponuje świat. To nie miłość.

„Najsmutnieszy pogrzeb to taki, na którym nikt nie płacze” – taka myśl przyszła mi do głowy kiedyś, bardzo już dawno temu, podczas mojej misyjnej praktyki w Argentynie, w mieście Rafael Calzada na obrzeżach Buenos Aires. Tam werbiści mają duży dom i szkołę, w której kiedyś było seminarium oraz ładny teren z boiskiem i cmentarzem.

Wielu argentyńskich werbistów tam właśnie jest pochowanych. W ostatnich latach znajduje się tam również „dom spokojnej starości” dla naszych współbraci, więc bliskość cmentarza jest nawet praktyczna.

Zdarzyło się to w San Jose na filipińskiej wyspie Mindoro. Do kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu weszła około 35-letnia kobieta z małą trzyletnią dziewczynką. Kobieta uklękła na dwa kolana, zamknęła oczy i zatopiła się w modlitwie. Dziewczynka przez chwilę przyglądała się matce, po czym uklękła na dwa kolana i zamknęła oczy. Trwało to może z minutę. Następnie usiadła i wtuliła się w ciało matki. Po 10 minutach matka wstała i wyszła z dzieckiem z kaplicy. 

Wyobraźcie sobie uczucie radości i fascynacji jakie przeżyło dziecko w doświadczeniu intymnej relacji miłości ukochanej matki z Bogiem. Obudził się potencjał wiary.

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?