main graphic

main graphic

Według wierzeń jawajczyków większość mieczów keris posiada ducha, który mieszka w jego wnętrzu. Tradycyjny miecz musi być pieczołowicie czyszczony i otaczany szacunkiem przez swojego właściciela. Zazwyczaj myje się go wodą z kwiatami w konkretne dni miesiąca według kalendarza jawajskiego. Po obmyciu miecza nanosi się na niego specjalny olej i odrobinę arszeniku. Czynność ta ma sprawić, że keris może przetrwać długi czas i nie zardzewieć. Ponadto arszenik sprawia, że keris tradycyjny jest bardzo niebezpieczny dla nieprzyjaciół.

Zadajesz sobie pytanie: obudzić czy zagrzebać - ukryć w ziemi (por. Mt 25, 18) - potencjał wiary? Jedno jest pewne, cokolwiek wybierzesz, w głębi serca i umysłu zawsze pragniesz pełności i stałości. Innymi słowy, pragniesz kochać i być kochanym w pełni. Nie zadowala Cię cząstkowe kochanie. W gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak kochać cząstkę samego siebie, cząstkę drugiego człowieka czy cząstkę Boga. To nie miłość. Pragniesz kochać i być kochanym stale, czyli wiecznie. Nie ma miłości na dwa, trzy dni. Miłość na chwilę, czyli szukanie i zaspokojenie siebie, to rozumienie i praktyka, którą proponuje świat. To nie miłość.

„Najsmutnieszy pogrzeb to taki, na którym nikt nie płacze” – taka myśl przyszła mi do głowy kiedyś, bardzo już dawno temu, podczas mojej misyjnej praktyki w Argentynie, w mieście Rafael Calzada na obrzeżach Buenos Aires. Tam werbiści mają duży dom i szkołę, w której kiedyś było seminarium oraz ładny teren z boiskiem i cmentarzem.

Wielu argentyńskich werbistów tam właśnie jest pochowanych. W ostatnich latach znajduje się tam również „dom spokojnej starości” dla naszych współbraci, więc bliskość cmentarza jest nawet praktyczna.

Zdarzyło się to w San Jose na filipińskiej wyspie Mindoro. Do kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu weszła około 35-letnia kobieta z małą trzyletnią dziewczynką. Kobieta uklękła na dwa kolana, zamknęła oczy i zatopiła się w modlitwie. Dziewczynka przez chwilę przyglądała się matce, po czym uklękła na dwa kolana i zamknęła oczy. Trwało to może z minutę. Następnie usiadła i wtuliła się w ciało matki. Po 10 minutach matka wstała i wyszła z dzieckiem z kaplicy. 

Wyobraźcie sobie uczucie radości i fascynacji jakie przeżyło dziecko w doświadczeniu intymnej relacji miłości ukochanej matki z Bogiem. Obudził się potencjał wiary.

Wiara to głos i moc Boga w człowieku, który pragnie a zarazem buduje intymne relacje ze swoim Stwórcą. Genetyczne predyspozycje, intelekt, wiedza czy biologia człowieka nie posiadają ani takiej potrzeby ani takiej mocy. Ktoś powiedział, że jest to perspektywa i rozwiązanie dla ludzi wierzących. Pracowałem na trzech kontynentach i wszędzie, czy to w Europie, czy w Afryce, czy obecnie w Azji, człowiek w coś lub kogoś wierzy i nie przestaje szukać miłości. Wierzący czy niewierzący pragnie kochać i być kochanym.

W Polsce jeszcze ciągle dominuje model parafii „usługowej”. Ludzie chodzą do kościoła, spowiadają się, przystępują do innych sakramentów. Nie ma urodzin bez chrztu, nie ma śmierci bez pogrzebu. Ale pozostaje pragnienie większego zaangażowania, tęsknota za chrześcijaństwem bardziej gorliwym, świadomym, przekonanym i służebnym. Tylko jak zbudować taką wspólnotę? Inicjatywy duszpasterskie często przypominają „podpalanie benzyną zielonych gałęzi”.

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?