main graphic

main graphic

Z nieukrywaną ciekawością przeczytałem kazania i życzenia świąteczne kilku liderów Kościoła. Dla przykładu, jeden z nich wzywa, abyśmy rozpoznali Jezusa „w człowieku chorym, porzuconym przez innych, przybyszu, w siostrze i bracie uciekającym przed wojną, głodem, śmiercią”. Inny natomiast przytacza słowa Papieża Franciszka, który mówi, że „gdyby każdy człowiek pomógł jednemu ubogiemu, to skala pomocy byłaby tak wielka, że zabrakłoby ubogich". 

W obliczu tych, i wielu innych wypowiedzi, które manifestują piękne i ważne przesłanie dla świata, zadaję sobie pytanie, czy można rozpoznać twarz Dzieciątka Jezus w grzesznikach. A także jaka jest relacja narodzonego Dzieciątka do grzeszników.

Z punktu widzenia Zachodu, początkiem był terrorystyczny atak na World Trade Center. W odpowiedzi Stany zaatakowały Afganistan, a później zmontowały koalicję, żeby zająć Irak. Wśród koalicjantów znalazła się również i Polska. Nasz kraj dostał nawet wtedy „strefę okupacyjną”.

Prawie wszystkie siły polityczne były za tym, żeby przyłączyć się do tej awantury. Wyłamała się tylko nieistniejąca już Liga Polskich Rodzin. Wielkim przeciwnikiem wtargnięcia do Iraku był papież Jan Paweł II. Ale nikt go nie chciał słuchać. Iracką wojnę nazwał on mianem „koszmarnego i nieodwracalnego w skutkach przedsięwzięcia”.

- Kilka lat temu zachorowałem - Kostas dzielił się doświadczeniem. - Nie było to nic poważnego. Musiałem jednak przejść przez wiele badań lekarskich. Okazało się, że byłem zarażony wirusem HIV. W jednym momencie mój świat zawalił się w gruzy. Zostało tylko rozczarowanie, rozpacz i beznadzieja.

- Wieczorem zadzwoniłem do jednego z moich przyjaciół – Kostas kontynuował. - Wspominałem o wynikach badań. I wówczas po drugiej stronie zapadła długa cisza. W ciągu kilku dni zniknęli wszyscy, których uważałem za przyjaciół.

Pieniężno, Polska

Najbardziej lubię ten moment między wieczerzą wigilijną a Pasterką. Ostatni akord Adwentu. Ostatnie chwile, by przyjrzeć się swojej tęsknocie, zbadać gotowość na przyjęcie Tego, który ma przyjść. Bezcenny czas zatrzymania i samotności, który nadaje smak świętowaniu.

I o tym opowiada zdjęcie, które zrobiłem kilka lat temu w naszym seminaryjnym kościele w Pieniężnie. Wszystko jest już gotowe. Za chwilę zapełnią się ławki, rozbłysną główne światła i zacznie się Pasterka. Ale jeszcze nie teraz.

Slumsy, Cebu - Filipiny

Kilka dni w Tondo otwarło moje oczy. Brak podstawowych środków do życia nie był jedynym i wyłącznym problemem ubogich. Podstawowy problem polegał na tym, że oni uwierzyli w to, że są ubodzy. Ktoś skutecznie wbił to w ich umysły.

Uwierzyli, że są ubodzy, ponieważ patrzyli na rzeczywistość własnego życia oczyma tego świata. Świata, który "nie poznał Boga". Nie znali i nie wiedzieli w sobie daru który otrzymali od Boga Stwórcy. Nie byli dumni z otrzymanej godności - obrazu podobieństwa bożego. Poddali się. Po prostu uzależnili się od charytatywnej pomocy innych ludzi.

Ikony

W Boże Narodzenie wspominamy tajemnicę wcielenia. Przez wieki ta tajemnica była zgłębiana przez teologów, przeżywana przez świętych, opiewana w liturgii, szeptana w modlitwach. Była też wyrażana w obrazach i ikonach. I właśnie o tym ostatnim sposobie wyrażania tajemnicy wcielenia chciałem napisać.

Sobór Watykański II mówi o Matce Bożej, że poczęła Słowo Boże „w sercu i w ciele” (LG 53). Oznacza to, że na początku usłyszała słowo, a później Słowo Przedwieczne stało się w Niej ciałem. W zasłuchaniu się w słowo Boże i my możemy być podobni do Maryi. W Jego poczęciu już nie – to jest Jej absolutny przywilej.

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?