Rozważania do czytań mszalnych
15. Niedziela Zwykła, rok C
| Pierwsze czytanie: Pwt 30,10-14 Drugie czytanie: Kol 1,15-20 Ewangelia: Łk 10,25-37 |
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, którą dziś czytamy, jest jednym z najbardziej znanych fragmentów Biblii i jest przedmiotem różnych dzieł artystycznych - sztuk teatralnych, pieśni, obrazów, rzeźb itp. Przypowieść ta znajduje się tylko w Ewangelii Łukasza.
Pytanie uczonego w Prawie o to, co mamy czynić, aby osiągnąć życie wieczne, pokazuje, że Prawo Mojżeszowe wskazuje drogę do życia wiecznego, a jest nią miłość okazywana Bogu i bliźniemu. Kiedy Uczony w Prawie zadaje pytanie, kim jest bliźni, Jezus przytacza historię miłosiernego Samarytanina, ukazując, że nie chodzi o to, kto jest moim bliźnim, ale o to, jak mogę stać się bliźnim. Odpowiedź Jezusa sugeruje, że bliźniego się nie wybiera, ale człowiek staje się bliźnim, kiedy odpowiada na potrzeby ludzi żyjących obok niego.
„Będziesz miłował Pana, Boga swego, [...] Miłuj bliźniego swego“
Pytanie uczonego w Prawie „Co czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?”, które otwiera dzisiejszą Ewangelię, dotyczy czynów, które mogłyby otworzyć drogę do życia wiecznego. Jezus w swojej odpowiedzi użył czasownika „czynić“ w czasie teraźniejszym ciągłym, opisującym czynności, które dzieją się w chwili mówienia i będą się dziać w przyszłości. Swoją odpowiedzią, „to czyń, a żyć będziesz“ (werset 28) niejako zaprasza uczonego w Prawie do nieustannego czynienia tego, o czym mówi przykazanie Boga i bliźniego. Tak samo na zakończenie przypowieści o miłosiernym Samarytaninie Jezus powie pytającemu ponownie: „Idź i ty czyń podobnie“ (werset 37).
W ten sposób czytelnik Ewangelii jest ostrzegany, że „czynienie“ będzie najważniejsze dla ucznia Jezusa. Uczeń nie może być bierny, nie wykazującym inicjatywy i zaangażowania w relacji z Bogiem i ludźmi.
W oczach uczonego w Piśmie najbardziej chwalebnym czynem jest miłowanie Boga, miłowanie Go całym sercem, całą duszą, całą siłą i umysłem (Pwt 6, 5). Ten cytat z Księgi Powtórzonego Prawa jest wezwaniem do całkowitej i bezinteresownej odpowiedzi ludu, który doświadczył wyzwolenia z niewoli egipskiej i który czuje, że został wybrany i ustanowiony przez Boga jako Jego lud. Przestrzeganie przykazań Bożych i posłuszeństwo Prawu poprzez czynienie tego, na co Bóg wskazuje w swoim Prawie, powinno być zatem rozumiane nie tyle jako brzemię, ile jako wyraz miłości do Boga, który pierwszy umiłował człowieka. Jedyną słuszną odpowiedzią na miłość jest miłość i uczestnictwo w życiu osoby, którą się kocha.
Drugą ważną sprawą w rozumieniu przestrzegania Prawa jest to, że życie zgodne z prawem było wyrazem wyboru „życia”, a nie „śmierci”, która była rozumiana jako rezultat nieposłuszeństwa wobec Prawa (Pwt 30,15-20). Z czasem jednak to Prawo, które było wyrazem miłości Bożej, poprzez dodawanie różnych pism i interpretacji Rabinów i Uczonych w Piśmie zostało zagubione i trudno było w końcu powiedzieć, co naprawdę prowadzi do życia, które Bóg chciał dla Swojego ludu, kiedy dawał im Jego Prawo.
Postanowienia Przymierza wyrażone w Wj 20,1-17 i Pwt 5,1-21 wyraźnie wskazują na to, że miłość Boga jest ważna i że znajduje swój wyraz w miłości do ludzi. W Dziesięciu Słowach, czyli „Dekalogu“, potocznie nazywanych też Dziesięcioma Przykazaniami, można dostrzec słowa, które wyjaśniają, kim jest Bóg, słowa wyjaśniające naturę naszej relacji z Bogiem oraz inne słowa pokazujące, jak mają się kształtować relacje między nami.
Odpowiedź uczonego w Piśmie cytuje Kpł 19,18, który zachęca, aby rodak Izraelita kochał swojego/swoją „re’a”. Termin ten w języku hebrajskim jest powszechnie tłumaczony jako „bliźni“, ale jest również używany w odniesieniu do przyjaciela. Ten termin najlepiej wyraża, w jaki sposób mają się kształtować się więzi międzyludzkie w ludzie wybranym przez Boga.
Z kolei kontekst Kpł 19,9-18 z prawami odnoszącymi się do Izraelitów i ich wzajemnych stosunków pokazuje, że hebrajskie „re'a” odnosi się również do współobywatela, współobywatelki. Nie jest to więc bliźni w sensie jakiejkolwiek osoby, która jest bliska fizycznie, ale ktoś, kto jest bliski w więzach krwi.
W czasach Chrystusa wzrastała świadomość, że „kapitałem na dobre życie” jest miłość Boga, a wraz z nią miłość bliźniego, ale było to rozumiane bardziej w kategoriach solidarności z rodakiem Izraelitą. W tej perspektywie można określić, kto jest moim bliźnim, a kto nim nie jest, czyli w konsekwencji, kogo oprócz Boga mam kochać. I o to właśnie pytał uczony w prawie oczekując od Jezusa wyjaśnienia tego problemu. Oczekiwał od Jezusa definicji wykluczającej i ograniczającą granice miłości zawartej w Prawie. Jezus zaś, zamiast definiować pojęcie bliźniego i wykluczać w ten sposób tych, których nie trzeba kochać, zobowiązuje pytającego i wszystkich, którzy pragną iść za Panem, do spojrzenia na tę kwestię z różnych perspektyw: z perspektywy tego, kto otrzymuje świadectwo miłości w działaniu, a nie tego, kto decyduje, kiedy i kogo kochać.
Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA
Dobro i Samarytanin - niemożliwe połączenie
W wielu dobrych historiach istnieje prawo stresu końcowego. Ważnym elementem w tych historiach jest to, że mają one swoje etapy, a ważny element, który musi zostać w nich podkreślony, umieszcza się na końcu tej serii. W przypowieści z dzisiejszej Ewangelii seria składa się z trzech odcinków: z Kapłana (w. 31), Lewity (w. 32) i Samarytanina (w. 33). Dwaj pierwsi to dobrze praktykujący Izraelici, którzy zgodnie z definicją bliźniego z Kpł 19,18 są rzeczywistymi bliźnimi dla Izraelity, który został napadnięty. Pierwszy szok w tej historii i odwrócenie oczekiwań następują wraz z wprowadzeniem trzeciej postaci jako obcego. I to nie byle jakiego rodzaju obcego, ale wroga. Tym wrogiem, który nie mieści się w definicji bliźniego z Kpł 19,18, jest ten, który przychodzi z pomocą Izraelicie i czyni dla niego więcej, niż się od niego oczekuje, ponieważ jest ożywiony współczuciem, które jest przymiotem samego Boga (Wj 34,6).
W tej historii Jezus właśnie wywrócił światopogląd do góry nogami i musi się to wydarzyć również w sercu i umyśle uczonego w Piśmie oraz czytelników/słuchaczy wszystkich czasów. Bowiem kiedy właściwi ludzie robią złe rzeczy, a niewłaściwi ludzie robią właściwe rzeczy, musimy na nowo zdefiniować dobrych i złych ludzi, nie na podstawie etykiet, które noszą lub które im przyklejamy, ale na podstawie ich działań. Jest to pułapka, w którą my też możemy łatwo wpaść. Patrzymy na zewnętrzne etykiety, które my i inni nosimy lub jesteśmy zmuszani do noszenia i zapominamy, że dopiero działania pokażą, czy etykieta odpowiada temu, co robią, czy nie.
Połączenie dobra i Samarytanina było nie do pomyślenia dla uczonego w Piśmie i dla słuchaczy przypowieści. Prawdopodobnie właśnie dlatego uczony w Piśmie unikał nawet powiedzenia, że Samarytanin był tym, który uczynił siebie bliźnim, ale powiedział jedynie „Ten, który się zmiłował“ (w. 37). Jezus jednak sprawia, że on i my również podejmujemy to wyzwanie. Możemy nigdy nie oczekiwać, że jakieś dobro wyniknie z pewnych kategorii ludzi, którymi pogardzamy, ale Jezus pokazuje, że Bóg może nas zaskoczyć. Trzeba zawsze być na Niego otwartymi i wyrażać to poprzez otwartość na innych w miłości. Zwłaszcza na tych, którzy są najbardziej potrzebujący.
Życie Jezusa jako Boża przypowieść
Jezus posługiwał się przypowieściami w nauczaniu, podobnie jak wielu nauczycieli w jego czasach. Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie i trzynaście innych znajdują się tylko w Ewangelii Łukasza. Przypowieść jest historią, która, choć opowiedziana niewinnie, osądza słuchacza i czytelnika i zmusza go do innego działania.
Elementy, które przemawiają za tym porównaniem, pochodzą z codziennego życia ludzi w czasach Jezusa. Jezus nie tylko naucza w przypowieściach, ale On sam może być uważany za przypowieść Bożą w tym sensie, że tak jak przypowieść rzuca nam wyzwanie, wykorzystuje zwyczajność naszej egzystencji i prowadzi nas dalej, ku temu, co niewidzialne. Jezus w swoim zwykłym życiu wzywał swoich słuchaczy, aby wyszli poza Niego i rozpoznali Ojca w działaniu, a tym samym doszli do wiary.
Tak jak dobra historia, która wpływa na nasz sposób patrzenia na życie i zmusza nas do zaangażowania się w życie, tak życie i przesłanie Jezusa zobowiązuje nas do zaangażowania się w to, co dzieje się wokół nas i do zmiany w nas samych jak i tego, co się obok nas dzieje, rzeczy, które nie idą dobrze. Postępując w ten sposób, stajemy się również przypowieściami Boga ze względu na zwyczajność naszego życia.