Świat według werbistów

BLOG

Siedzenie u stóp Pana i słuchania Jego słów
Fot. Chu Viết Đôn (pixabay.com)

Siedzenie u stóp Pana i słuchania Jego słów

Rozważania do czytań mszalnych
16. Niedziela Zwykła, rok C

    Pierwsze czytanie:  Rdz 18,1-10a
Drugie czytanie:  Kol 1,24-28
Ewangelia:  Łk 10,38-42

 

Święty Łukasz w swojej ewangelicznej narracji często łączy historię mężczyzny z historią kobiety. W ubiegłą niedzielę czytaliśmy o uczonym w Prawie, który swoim pytaniem doprowadził nas do historii miłosiernego Samarytanina (Łk 10, 25-37).

W Ewangelii o Dobrym Samarytaninie najważniejszy był czyn. Inaczej jest w dzisiejszej Ewangelii, w której słyszymy opowiadanie o dwóch kobietach, Marcie i Marii. Tutaj czyn, uosobiony w zachowaniu Marty, nie jest już tak ważny. Marta jest zajęta obsługiwaniem Jezusa i Jego uczniów, podczas gdy Maria znajduje czas, aby usiąść u stóp Jezusa i słuchać Jego Słowa.

Postawa Marii wychwalana jest przez Jezusa jako lepsza część. Uwaga do Marty o wyborze lepszej części skierowana jest też do nas i zobowiązuje nas do patrzenia na działanie nakierowane na bliźniego z innej perspektywy. Jest ona przypomnieniem, że w naszym życiu dobre uczynki muszą być uzupełniane wsłuchiwaniu się w Słowo Boże.

Krzątanina Marty

W dzisiejszej Ewangelii św. Łukasz przypomina nam, że jesteśmy w drodze do Jerozolimy (Łk 10,38). W tradycji biblijnej taka wzmianka o podróżowaniu w kierunku Jerozolimy oznacza, że jesteśmy na drodze duchowego wzrostu.

O tym, że Łukaszowi w jego Ewangelii zależy na przedstawieniu nie tyle fizycznej podróży Jezusa z Galilei do Jerozolimy, ile drogi duchowej, świadczy fakt, że najpierw przedstawia to, co wydarzyło się w Betanii, chociaż ta znajduje się zaledwie 3,5 km od Jerozolimy. Później, w rozdziale 18, gdzie opisuje moment zbliżania się Jezusa do Jerycha, które znajduje się 25 km od Jerozolimy (Łk 18,35), ponownie używa tego samego zwrotu: „Jezus zbliżał się”. 

Tutaj Jezus zbliżał się do Jerycha, miasta, które było ostatnią przeszkodą na drodze powracającego z niewoli egipskiej Izraela w procesie zajmowania Ziemi Obiecanej. To właśnie po przejściu Jerycha Jezus dojdzie do ostatniego etapu swojej zbawczej misji: Jerozolimy, Kalwarii i Zmartwychwstania. Tak więc te miasta są pewnego rodzaju etapami, które osoba idąca za Jezusem musi wraz z Nim pokonać. 

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje więc pierwszy etap naszej duchowej wędrówki z Jezusem. Co chce nam powiedzieć? Na początku dzisiejszej narracji św. Łukasz mówi o wysiłku Marty (w. 38) czynionym, aby godnie powitać Jezusa i Jego uczniów w ich domu, czyli domu Marty, Marii i Łazarza. Jednak zaskakujące jest to, że zaraz po opisie zachowania Marty autor ewangeliczny przechodzi do opisu zachowania Marii i temu poświęca więcej słów, chociaż ona tylko siedziała i słuchała Jezusa (w. 39). 

Marta jest zajęta służeniem (w. 40). Martwi się, aby wszystko, co czyni było jak najlepsze. Martwi się do tego stopnia, że pragnie, aby Maria pomogła jej w służbie (w. 40-41). Marta wie, że jako kobieta musi zrobić wiele rzeczy, aby przypodobać się Jezusowi i Jego uczniom. Wszystko to, co Marta wie o przyjmowaniu gości jest bardzo ważne, uzasadnione i niezbędne, aby posiłek i atmosfera ofiarowana Jezusowi i Jego uczniom w ich domu była jak najlepsza. 

jmazur 13zwykla c rycinaFot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA

Św. Łukasz w swojej prezentacji postawy Marty pokazuje nam pewne jej wewnętrzne rozproszenie, a być może i poczucie, że jest wykorzystywana przez innych. Co mogła myśleć Marta o Marii, która tylko siedziała i rozmawiała z Jezusem? Prawdopodobnie ona też chciałaby usiąść u stóp Jezusa i słuchać Jego słów, ale poczucie odpowiedzialności za dom sprawiało, że czuła inaczej - czuła, że jej powinnością jest przygotować posiłek. Teraz jest ten moment, w którym ona już nie wie, jak sobie z tym wszystkim poradzić, dlatego zwraca się do Jezusa, prosząc Go, aby coś zrobił. Marta oczekuje zaangażowania innej osoby w jej zajęcia, ale jej słowa nie znajdują odzwierciedlenia w tym, co jej odpowiada Jezus. W Jego odpowiedzi odkrywamy, że chce prowadzić Martę i nas, słuchających Jego słów, do tego, abyśmy sobie uświadomili, że jest coś ważniejszego od tego, jak Marta rozpoczynała spotkanie z Jezusem. 

Tak, przygotowania, uroczystości, uroczyste obiady pierwszokomunijne są ważne. Ale nie o to chodzi Jezusowi, który idzie z nami przez życie. Jezus pokazuje Marcie i nam to, czego nie wolno zaniedbać w spotkaniu z Nim -  słuchania Jego słów. 

Maria u stóp Jezusa

W przeciwieństwie do tego, co czyni Marta, u Marii widzimy brak jakiejkolwiek czynności. Ona tylko siedzi i słucha. Ewangelista wspomina o Marii w niewielu słowach (w. 39,42), ale wskazuje na to, że ona tak postępuje, ponieważ przekonała się, że wystarczy jej siedzieć u stóp Jezusa i słuchać Jego słów. 

Zachowanie Marii przywodzi na myśl przypowieść o siewcy (Łk 8,4-8), w której Jezus kończy swoją wypowiedź zapraszając słuchaczy do słuchania (Łk 8,8). Przypowieść ta została później zinterpretowana w odniesieniu do tego, jak ludzie słuchają Słowa Bożego i je przyjmują (Łk 8,11-18). W dalszej części swojej Ewangelii św. Łukasz podaje definicję rodziny Jezusa jako tych, którzy słuchają Słowa Bożego i je wypełniają (Łk 8,21). 

Na zakończenie pierwszej części opowiadania o drodze do Jerozolimy (Łk 9,51 - 14,35), gdzie uwaga skupia się na trudach bycia uczniem, powraca wezwanie do słuchania (Łk 14,35), jakby po to, by uzmysłowić nam, że potrzebne jest uważne słuchanie tego, co mówi Jezus. Kto podróżuje z Jezusem, musi uważnie słuchać tego, co On mówi przez cały czas wspólnej podróży.

Postawa Marii pozwala nam lepiej zrozumieć, czego oczekuje się od ucznia Jezusa. Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, która poprzedziła opowieść o Marcie i Marii, podkreślała konieczność działania. Czyn Samarytanina Jezus przedstawił uczonemu w Piśmie jako przykład do naśladowania. Teraz Jezus, zwraca uwagę na kogoś siedzącego u Jego stóp. Taka postawa w czasach Jezusa była zwykle postawą używaną w odniesieniu do uczniów pragnących uczyć się od swoich nauczycieli. Naśladowanie więc Samarytanina w Jego miłości ukazanej w działaniu oraz Marii w jej siedzeniu u stóp Mistrza i wsłuchującej się w Jego słowa jest pokazaniem drogi, aby nasze działanie nie było czynieniem dla samego czynienia. Przyjście do Jezusa i siadanie u Jego stóp jest źródłem tego, że nasze czyny nie są puste, ale wypełnione miłością Boga przekazaną przez człowieka. Taka postawa pokazuje, że uczeń dąży do tego, by poznać Tego, kto umożliwia „boże działanie”.

Czy musimy wybierać między kontemplacją a działaniem?

Postawa Marii i Marty są czasami pokazywane jako przeciwstawne sobie, przy czym Marta jest przedstawiana jako przykład życia czynnego, a Maria jako przykład życia kontemplacyjnego. Ten podział sprawia wrażenie, że te dwa typy życia wzajemnie się wykluczają. Można też pomyśleć, że Jezus woli życie kontemplacyjne od czynnego i dlatego broni postawy Marii. Zachowanie Marii i Marty w ich relacji z Jezusem w dzisiejszej Ewangelii jest przedstawieniem faktu, że obie siostry na swój sposób wyrażają swoją miłość i otwartość na orędzie Królestwa, które Jezus ucieleśnia w swojej osobie. Marta wyraża to w służbie, które jest diakonią - czymś, czego potrzebuje każda wspólnota. Maria natomiast wyraża to w postawie ucznia wobec mistrza. 

Tak więc, aby nasze wspólnoty mogły prawidłowo funkcjonować, ważna jest służba innym, ale równie ważne jest słuchanie Słowa, studiowanie Biblii, wspólna modlitwa i sprawowanie sakramentów.

Są ludzie, którzy czują się bardziej powołani do aktywnego życia jako zakonnicy lub świeccy oddani Bogu, podczas gdy inni czują się powołani do życia bardziej kontemplacyjnego. Należy to uszanować, bo są to powołania ważne dla budowania wspólnoty chrześcijańskiej.

Pierwsi chrześcijanie, gdy stanęli w obliczu problemu rozproszenia uwagi z powodu służby przy stole, wyznaczyli do niej ludzi, aby apostołowie mogli w większym stopniu oddać się głoszeniu słowa (Dz 6,1-6). Ważne jest więc, aby we wszystkim, co się robi jako uczeń Jezusa, była jednomyślność, a nie rozproszenie, które było u Marty.

 Józef Mazur SVD