Rozważania do czytań mszalnych
19. Niedziela Zwykła, rok A
| Pierwsze czytanie: 1 Krl 19,9a.11-13 Drugie czytanie: Rz 9,1-5 Ewangelia: Mt 14,22-33 |
Dzisiejsza Ewangelia następuje po cudzie rozmnożenia chleba, o którym słyszeliśmy w ubiegłą niedzielę. Jezus pokazał wtedy, że troszczy się o ludzi i odpowiada zarówno na ich potrzeby duchowe, jak i fizyczne w sposób, który wydawał się niemożliwy uczniom i tłumom.
Teraz uczniowie odkrywają w Nim coś jeszcze większego: podobnie jak Bóg w Starym Testamencie, Jezus jest Panem natury. Uczą się także, że pełna wiara w Jezusa, Syna Bożego, pozwala dokonywać rzeczy, które po ludzku wydają się niemożliwe - nawet chodzić po wodzie.
Duch - Pan - Syn Boży
W tym krótkim fragmencie Mateusz ukazuje głęboką przemianę, jaka dokonuje się w sercach uczniów Jezusa. Gdy po raz pierwszy widzą Go idącego po jeziorze, sądzą, że to zjawa (Mt 14,27). Taki widok budzi lęk, bo zjawy kojarzą się ze światem duchów, który nie należy do codziennego doświadczenia ludzi żyjących. Nic więc dziwnego, że uczniowie są przerażeni, gdy widzą Jezusa w tak niezwykły sposób.
Jezus uspokaja uczniów, objawiając im swoją tożsamość. Mówi po prostu: „To Ja” (Mt 14,27). Są to słowa nawiązujące do imienia, które Bóg objawił Mojżeszowi w Starym Testamencie (Wj 3,14). Podobnie w Ewangelii Jana Jezus wielokrotnie mówi o sobie: „Ja jestem” (J 6,35; 8,12; 9,5; 10,7; 10,11; 11,25; 14,6; 15,1). Boskie imię wypowiedziane przez Jezusa ukazuje, że jest On Bogiem. Dlatego to, co Stary Testament mówi o Bogu, można odnieść także do Niego.
Bóg Biblii jest Panem natury. Wszystkie stworzenia podlegają Jego prawom, nawet potężne i nieokiełznane wody (Iz 43,16; Hi 9,8; Ps 77[76],19). Jezus, chodząc po wodzie, objawia, że również On ma nad nią władzę. Ten znak Jego niezwykłej mocy budzi w Piotrze pragnienie, by pójść do Niego po wodzie. Gdy jednak Piotr przestraszył się wiatru, musiał na nowo zaufać Jezusowi i zawołać do Niego jako do Pana: „Panie, ratuj mnie!” (Mt 14,30). Jezus natychmiast przychodzi mu z pomocą. Na końcu tej drogi wiary uczniowie oddają Jezusowi pokłon i wyznają: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym” (Mt 14,33).
Ten krótki fragment ukazuje rozwój wiary uczniów. Najpierw widzą w Jezusie zjawę, potem zwracają się do Niego jako do Pana, a na końcu oddają Mu pokłon i wyznają: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”. Od lęku i niezrozumienia przechodzą więc do głębszego poznania i wyznania wiary. Dla Mateusza ten moment przygotowuje późniejsze, wyraźne wyznanie Piotra: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16).
To, czego doświadczyli uczniowie, przeżywamy także w naszym życiu i we wspólnotach. Na początku Jezus nas pociąga: dajemy Mu miejsce w sercu, modlimy się i spotykamy z Nim w sakramentach. Często jednak trzymamy Go z dala od wielu spraw - pracy, biznesu, relacji czy małżeństwa. Mówienie o Jezusie w tych obszarach wydaje się wtedy nie na miejscu, jakby nie należał do codzienności. Gdy dojrzewamy w wierze, odkrywamy, że Jezus jest Bogiem i żadna sfera życia nie jest Mu obca. Podobnie we wspólnocie, słuchając razem słowa Bożego, rozumiemy, że nie chodzi tylko o modlitwę. Jezus wzywa nas także do ewangelizacji świata, w którym żyjemy.
Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA
Dużo entuzjazmu, mało wiary
W Ewangelii Marka uczniowie Jezusa bywają przedstawieni jako ci, którzy nie rozumieją, kim On jest i nie potrafią właściwie odczytać Jego znaków. Mateusz łagodzi ten obraz. Ukazuje Piotra i pozostałych uczniów jako ludzi, którzy mają wiarę, lecz jest ona jeszcze słaba - potrzebuje oczyszczenia, umocnienia i wzrostu.
Dobrze pokazuje to reakcja Piotra. Gdy Piotr widzi Jezusa chodzącego po wodzie, ogarnia go zdumienie i entuzjazm. Pragnie pójść do Niego. Gdy jednak dostrzega burzę wokół siebie widzi, że jego wiara okazuje się słaba i chwieje się. Jezus musi chwycić go za rękę i prowadzić ku dojrzalszej wierze. Podobne doświadczenie przeżywa wspólnota Mateusza: wierzy w Jezusa, lecz wśród burz prześladowań zaczyna wątpić i naraża się na upadek.
Jezus spotyka uczniów, gdy płyną na drugi brzeg jeziora, ku ziemi pogan. Uczniowie wchodzą więc w nieznane, jakby rozpoczynali misyjną drogę, i doświadczają tego, że ogarnia ich lęk. Potrzebują entuzjazmu, ale jeszcze bardziej wiary w Jezusa, bo sami nie są w stanie pokonać przeciwnego wiatru ani chodzić po wodzie. Ci „ludzie małej wiary” wkrótce zdziwią się, gdy na obcej ziemi spotkają kobietę kananejską o „wielkiej wierze” (Mt 15,28).
Poruszające kazanie czy dobra książka religijna mogą rozpalić w nas entuzjazm dla Jezusa. To jednak dopiero początek. Aby nie ulec burzom i falom życia, potrzebujemy głębokiego zaufania oraz spojrzenia stale zwróconego ku Niemu.