Świat według werbistów

BLOG

Kiedy przychodzi Pan (1)
Fot. Ante Hamersmit (unsplash.com)

Kiedy przychodzi Pan (1)

Rozważania do czytań mszalnych
1. Niedziela Adwentu, rok A

    Pierwsze czytanie:  Iz 2,1-5
Drugie czytanie:  Rz 13,11-14
Ewangelia:  Mt 24,37-44

 

Każda niedzielna liturgia koncentruje się na konkretnej Ewangelii. W tę niedzielę, która jest Pierwszą Niedzielą Adwentu i otwiera nowy rok liturgiczny oznaczony przez Kościół literą „A”, będziemy się wsłuchiwać w czytania pochodzące z Ewangelii według św. Mateusza. 

Adwent kojarzy się nam z Bożym Narodzeniem, więc wydawać się może dziwne, że dzisiejsza Ewangelia nie mówi o pierwszym przyjściu Jezusa, lecz raczej skupia się na drugim Jego przyjściu, na końcu czasów. Ewangelia, którą usłyszeliśmy, pochodzi z kolekcji pięciu głównych, ale zarazem ostatnich przemówień Jezusa skierowanych do Jego uczniów (Mt 24-25). Wsłuchując się w słowa Jezusa widzimy, że wspólnota uczniów powinna być zawsze przygotowana na ten dzień, ponieważ nikt nie zna dnia ani godziny Jego przyjścia (Mt 24,36.42). Zarazem w słowach dzisiaj skierowanych do nas można wyczuć jakby przeplatające się między słowami Jezusa wezwanie skierowane do uczniów, aby otwarli swoje serca dla Zbawiciela, który przychodzi do uczniów w zwykłych wydarzeniach życia. Dlatego ważne jest, aby każdy uczeń Jezusa zwracał na to uwagę w swoim życiu i był przygotowany na Jego przyjście.

Czas Noego i czas Jezusa

Mateusz napisał swoją Ewangelię dla chrześcijan, którzy tak jak on byli Żydami. Wszyscy wierzący Żydzi znają historie Starego Testamentu na pamięć. Historia Noego, którą wspomina w swojej mowie Jezus, należy do tzw. pradawnych opowieści (Rdz 1-11). Te opowiadania nie są ani historycznymi ani naukowymi relacjami tego, co wydarzyło się na początku czasu, lecz literackim dziełem wyrażającym wiarę narodu Izraela w Boga, który jest początkiem wszystkiego, który wszystko stworzył, który ich wyzwala i zawiera z nimi przymierze.

O czym jest historia Noego? Jest to historia człowieka żyjącego wśród pokolenia, które nie dbało o Boga. Noe wyróżnia się tym od reszty, że jako jedyny spośród wszystkich odnalazł łaskę w oczach Boga. Opowiadanie nie mówi, jak Noe zasłużył sobie na to, że spodobał się Bogu. Prawdopodobnie po prostu odważył się nie iść owczym pędem za tym, co wszyscy pozostali głosili i jak żyli. 

Noe jest jedynym, który wraz z rodziną i pojedynczymi parami wszystkich żyjących gatunków zostali uratowani przed potopem. Na końcu potopu złożył Bogu ofiarę, a Bóg błogosławi jego i jego rodzinę oraz zawiera z nimi przymierze.

Prawda natchniona

Niektórzy fundamentalistyczni chrześcijanie (np. Zielonoświątkowcy, Świadkowie Jehowy) mają tendencję do traktowania historii z pierwszych jedenastu rozdziałów Pisma Świętego jako fakty historyczne i przez to często nie rozumieją sedna sprawy zawartych w tych opowiadaniach. Jednym słowem, natchniony charakter tych opowiadań nie polega na przedstawieniu naukowego opisu, w tym wypadku jak potop zniszczył ludzkie życie, lecz raczej lekcję religijną, która mówi, że człowiek jest stworzony do tego, aby mieć dobre relacje z Bogiem. To opowiadanie mówi nam, że kiedy nie szanujemy w naszym życiu Boga, możemy zniszczyć nie tylko siebie, ale nawet przyczynić się do zniszczenia całego stworzenia. Tylko osoba, która żyje w jedności z Bogiem, może zostać zbawiona, nawet jeśli całemu jej otoczeniu może wydawać się dziwna i głupia, jak było w przypadku Noego.

Jezus wykorzystuje tę historię w ostatnim przemówieniu o końcu czasów, by porównać swój czas z czasami Noego. Tak jak wtedy, gdy nikt nie podejrzewał, że potop zniszczy świat i ludzie odmówili zmiany swojego zachowania i odrzucili wierność Bogu. To samo dotyczyło czasów Jezusa. Ludzie po prostu żyli jak zwykle, nie dostrzegali nowego czasu, który nastąpił z chwilą przyjścia Jezusa i odrzucili Jego nauczanie. Nie wierzyli, że On jest długo oczekiwanym Mesjaszem. Podobnie było za czasów Noego, dlatego kiedy odrzucili Jego naukę, podjęli złą decyzję, która doprowadziła ich do samozniszczenia (zniszczenie Jerozolimy i rozproszenie Żydów).

Kiedy przychodzi Pan

Podobnie i my, tak samo jak ludzie z czasów Jezusa, jesteśmy zaproszeni, by przyjąć Mesjasza, gdy do nas przychodzi. Może to nie być jakieś niezwykłe wydarzenie, lecz raczej bardzo zwyczajna sprawa, taka jak pójście do spowiedzi lub decyzja o ślubie, o byciu uczciwym w traktowaniu swoich współpracowników, poświęceniu więcej czasu swoim dzieciom i żonie. Jezus chce nam dzisiaj powiedzieć, że momenty Jego przyjścia mogą być tak zwyczajne, że ich nawet nie zauważymy i przypiszemy je swojemu własnemu działaniu lub woli. Ale On tam jest, bo On jest jedyną drogą szczęścia i życia wiecznego.

Pan Jezus w swojej mowie nie mówi, kiedy nadejdzie koniec czasów, ponieważ, jak sam powiedział, ta wiedza należy wyłącznie do Boga (Mt 24,36). Skoro więc nikt nie wie, kiedy i jak nastąpi koniec, jedynym sposobem na przygotowanie się do tej chwili jest bycie gotowym już teraz. To jest rada, którą Jezus daje swoim uczniom w tym ostatnim ważnym przemówieniu, które dzisiaj w naszej Ewangelii usłyszeliśmy.

Do apelu o czujność, który pojawia się w dzisiejszej Ewangelii (Mt 24,42) Jezus będzie wracał wiele razy i pokazywał, jak być przygotowanym na jego przyjście, będąc aktywnym i odpowiedzialnym w służbie społeczności (Mt 24,44-51; 25,1-46). Swoją mową Jezus nie chce przestraszyć uczniów, ale zachęcić ich, by byli czujni i zaangażowani w dzieło zbawienia.

Pamiętajmy więc o tym, że Pan Jezus przychodzi do nas nie tylko na końcu świata, ale każdego dnia, w każdej sytuacji naszego życia. Niech więc sprawy „tego świata” nie spowodują, że przegapimy okazję, by Go powitać w swoim życiu. 

Może jest czymś naturalnym dla człowieka wierzącego, że oczekuje przyjścia Boga objawiającego się w spektakularnych wydarzeniach, ale pamiętajmy o tym, co mówi nam Pan Jezus, że to nie jest droga, którą On do nas przychodzi. On zaprasza nas, by dostrzec Go w ludziach i wydarzeniach każdego dnia: w naszych rodzinach i przyjaciołach, wśród biednych i chorych, których spotykamy, w tych, którzy przychodzą do naszego domu, sklepu czy biura. Bądźmy więc gotowi powitać Jezusa wśród ludzi, których dziś spotykamy.

 Józef Mazur SVD