Świat według werbistów

BLOG

Jak Go prawdziwie naśladować?
Fot. Jehyun Sung (unsplash.com)

Jak Go prawdziwie naśladować?

Rozważania do czytań mszalnych
23. Niedziela Zwykła, rok C

    Pierwsze czytanie:  Mdr 9,13-189
Drugie czytanie:  Flm 9b-10.12-17
Ewangelia:  Łk 14,25-33

 

Tłumy, które szły za Jezusem, widziały w nim przyszłego króla i myślały o drodze do Jerozolimy jako tej, która wiedzie do tronu ziemskiego Królestwa Izraela. Odpowiadając na te oczekiwania tłumu Jezus przedstawia im wizję Jego królestwa i wyjaśnia im drogę, która wiedzie do tego Królestwa - jest to droga przez krzyż. Objaśnia też swoim słuchaczom, że każdy, kto chce podążać Jego drogą, musi zrozumieć, czym jest Jego Królestwo i czego należy oczekiwać jako Jego naśladowca (Łk 14,25-27). 

Dlatego Jezus w dzisiejszej Ewangelii podpowiada nam, że każdy kto chce zostać Jego uczniem, podobnie jak człowiek budujący wieżę lub król idący na wojnę, musi dobrze rozważyć, ile to będzie go kosztować i z czym się to będzie wiązało (Łk 14,28-32). Zaznacza również, że ludzie, którzy nie są gotowi oddać wszystkiego ze względu na Niego, a chcą pójść za Nim, nie osiągną celu. 

Jeśli ktoś przyjdzie do mnie

Poddstawowym warunkiem prawdziwego uczniostwa, którego domagał się Chrystus, było i jest całkowite oddanie się Jemu. Aby być prawdziwym naśladowcą Chrystusa człowiek musi być gotowy do poświęcenia nawet tego, co jest mu najbliższe i najdroższe. Odwrócenie się plecami do ojca lub matki i krewnych nie oznacza porzucenia ich lub wyparcia się ich. Oznacza to, że jeśli krewni lub własne złe skłonności uniemożliwiają komuś podążanie za Chrystusem, to taki człowiek musi się im przeciwstawić i czynić to, co słuszne.

Mówiąc o nienawiści do matki i ojca Jezus używa semickiego sposobu podkreślenia bardzo ważnej sprawy, czyli tak jakby chciał nam powiedzieć: „Ta sprawa, o której teraz mówię, jest czymś więcej niż miłość do ojca czy matki”. W słowach o nienawiści ojca i matki Jezus przekazuje swoim słuchaczom prawdę o tym, że nikt, kto chce być Jego naśladowcą, nie może być chrześcijaninem tylko w odniesieniu do pewnych elementów głoszonej przez Jezusa prawdy, a z resztą się nie zgadzać. Jezus chce nam dzisiaj powiedzieć, używając semityzmu o nienawiści ojca i matki, że nikt, kto nazywa siebie chrześcijaninem nie może popierać Chrystusa w niedzielę i sprzeciwiać się Jemu przez pozostałe sześć dni tygodnia. Aby być Jego uczniami, musimy żyć naszym chrześcijaństwem każdego dnia. 

Podążanie za Chrystusem oznacza torowanie sobie drogi do nieba, a ta jest podróżą życia. Tak jak nasze życie jest ograniczone czasem, tak samo ograniczony jest czas podróży do pełni Chrystusowego Królestwa. Człowiek każdego dnia pokonuje określony dystans, który wypełnia nie tylko czasem spędzonym na modlitwie i medytacji, ale przede wszystkim pracami i obowiązkami, które na nas czekają. W swoim nauczaniu Jezus wzywa nas, abyśmy wykonywali je po chrześcijańsku.

Pamiętajmy o roztropności w okazywaniu swojej pobożności. Niech przykładem będą zakonnicy i zakonnice, którzy są uwolnieni od rodzinnych i finansowych trosk tego świata, ale za to muszą zajmować się innymi troskami, takimi jak nauczanie, pielęgnacja, uprawa roli, prowadzenie domu, pisanie i wiele podobnych zajęć. Oni nie mogą i nie spędzają całego dnia na modlitwie i medytacji. Chrystus nie wymaga tego od nikogo w szczególności od tych, którzy muszą zajmować się finansami i rodziną. Ludzie wypełniający swoje świeckie obowiązki w sposób chrześcijański, oddają się na służbę temu, którego naśladują i na tym polega ich całkowite oddanie się Chrystusowi. I tak żonaty mężczyzna czy mężatka, którzy są lojalni wobec siebie i swojej rodziny, którzy pilnie, uczciwie i pełni miłości troszczą się o duchowe i doczesne wzajemne dobro, którzy zawsze czynią to z zamiarem podobania się Bogu, podążają za Chrystusem i niezłomnie zmierzają dzień po dniu ku niebu.

Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA

Niesienie krzyża

Mowa o niesieniu krzyża jest wezwaniem do „schrystianizowania” naszych codziennych obowiązków, przyjmując je i uczciwie wykonując jako konieczny warunek bycia uczniem i naśladowcą Chrystusa. Jeśli ofiarujemy naszą codzienną pracę Bogu dla Jego czci i chwały, to praca stanie się modlitwą. W ten sposób pracujemy dla Boga i każdego dnia zbliżamy się o krok do nieba.

Jeżeli pomimo naszej uczciwej pracy jest nam trudno związać koniec z końcem, pamiętajmy o naszym Zbawicielu, który „nie miał na czym położyć głowy”. W ten sposób dodatkowa część dochodu, której tak bardzo pragniemy, a doświadczamy tylko od czasu do czasu okazuje się błogosławieństwem, o którym myślimy. Bóg o nas nie zapomina. Doświadczenie trudnych chwil może być czasem, w którym Bóg jest najbliżej nas. On niesie krzyż życia z nami!

Z drugiej strony ci z nas, którzy nie mają kłopotów rodzinnych ani finansowych, powinni zajrzeć do swojego sumienia. Czy nie wydaje się im, że nie mają krzyża do niesienia i mogą zapomnieć o Bogu? Pamiętajmy, że sukces finansowy nie zawsze jest budowany na chrześcijańskiej uczciwości. Pamiętajmy też, że spokój w domu może nie wynikać z chrześcijańskiej dyscypliny. Dzieci, które otrzymują każdą materialną rzecz, jakiej pragną i którym rodzice pozwalają robić to, czego chcą, nie mają postawionych stóp na drodze do nieba. 

Pamiętajmy, aby być prawdziwymi chrześcijanami, musimy zachowywać się jak chrześcijanie przez całe nasze życie. Nie możemy pozwolić, aby świat zatrzymał nas w drodze do domu. Musimy z niej korzystać i nie pozwalać, by ona wykorzystywała nas. Musimy być gotowi się poddać i odwrócić plecami do kogokolwiek lub czegokolwiek, bez względu na to, jak blisko lub z jakim poklaskiem nam służy.

Zbudowanie wieży

Dwie krótkie przypowieści kończące dzisiejszą Ewangelię pomagają uwypuklić konieczność uważnego zastanowienia się przed podjęciem decyzji o pójściu za Chrystusem. Upadki nie przyniosłyby chwały ani sobie ani Chrystusowi, ale będą raczej powodem, z którego ludzie będą szydzić z Ciebie i z Chrystusa.

W tych dwóch przypowieściach jesteśmy przestrzegani przez naszego Pana, aby nie traktować naszego oddania się Bogu jako ładnie wyglądającej powinności, ale jako szczere, prawdziwe i wypełnione miłością oddanie.

 Józef Mazur SVD