Rozważania do czytań mszalnych
24. Niedziela Zwykła, rok A
| Pierwsze czytanie: Syr 27,30 – 28,7 Drugie czytanie: Rz 14,7-9 Ewangelia: Mt 18,21-3 |
Ewangelia z ubiegłej niedzieli (Mt 18,15-20) przypominała, że będąc w jakimkolwiek konflikcie, trzeba szukać pojednania - najpierw osobiście, a jeżeli to nie skutkuje, to z pomocą innych lub we wspólnocie. Dzisiejsza Ewangelia rozwija ten temat, ukazując, jak ważne jest wzajemne przebaczenie, ponieważ sami otrzymujemy je od Boga. Skoro Bóg przebacza nam bez miary, to także my nie powinniśmy stawiać granic przebaczeniu wobec innych.
Jezus opowiada przypowieść o słudze, któremu darowano wielki dług, lecz on sam nie chciał przebaczyć współsłudze. Historia ta pokazuje, że każdy nasz akt przebaczenia powinien wypływać szczerze z serca.
„Wybacz nie siedem, lecz siedemdziesiąt siedem razy”
W tych słowach wypowiedzianych przez Jezusa pojawia się pozorna trudność. W pytaniu, ile razy mamy komuś przebaczać - siedem czy siedemdziesiąt siedem razy - nie chodzi o liczbę.
W Biblii siódemka często oznacza pełnię i doskonałość, dlatego przesłania Jezusa nie należy sprowadzać do rachunku. Podobnie nie odczytujemy dosłownie liczby 144 tysiące zbawionych pokazanych w obrazach Apokalipsy. Siedem wskazuje na pełnię: łączy symbolikę stworzenia (wyrażaną przez 4) z rzeczywistością Boga (oznaczaną przez 3). Jest więc znakiem spotkania nieba i ziemi, Boga i człowieka. Przebaczenie, o którym mówi Jezus, ma być właśnie takie: pełne, nieograniczone i wypływające z serca.
Pytając Jezusa, czy wystarczy przebaczyć siedem razy, Piotr okazuje gotowość do dużego wysiłku. Siedem razy to niemało, ale nadal mieści się w granicach rachunku. Jezus pokazuje jednak, że prawdziwe przebaczenie nie podlega liczeniu - jest trwałą postawą serca. Wypływa z wnętrza człowieka, prowadzi do szczerego spotkania z drugim człowiekiem i może być ofiarowane i przyjęte całym sobą.
Nieograniczone niczym przebaczenie przekracza naszą naturalną skłonność. Zazwyczaj uznajemy, że można przebaczyć kilka razy, lecz później pojawia się obawa, że zostaniemy uznani za naiwnych - przez przeciwników albo nawet przyjaciół. Jezus nie chce jednak, by Jego uczniowie wyznaczali granice przebaczeniu, które sami otrzymują i którym mają dzielić się z innymi. Ich postawę można streścić w słowach: „Przebaczaj tyle razy, ile druga osoba potrzebuje, i czyń to z serca”. Przebaczać to dawać drugiemu szansę na nowy początek.
Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA
Przebaczeni, aby przebaczać
Przypowieść o nielitościwym słudze pojawia się tylko w Ewangelii Mateusza. W tej Ewangelii widzimy, że Jezus już w Kazaniu na Górze wzywa uczniów, by naśladowali Ojca i nie wyznaczali granic miłości (Mt 5,48).
W dzisiejszej przypowieści główny bohater, który jest „panem i właścicielem”, okazuje niezwykłą dobroć: rezygnuje ze swoich praw i daruje słudze ogromny dług, którego ten nigdy nie zdołałby spłacić. Dlatego tak bardzo uderza i zaskakuje słuchacza tej przypowieści postawa sługi, który, choć sam doświadczył wielkiego miłosierdzia, nie potrafi darować współsłudze nieporównanie mniejszego długu. Słysząc tę samą prośbę, którą wcześniej on sam kierował do pana, teraz nie pamięta, jakiej sam doświadczył dobroci. Zamyka serce, odmawia przebaczenia i wtrąca współsługę do więzienia. Postępując w ten sposób, pokazuje, że naprawdę nie przyjął darowanego mu miłosierdzia, ale tylko wykorzystał dobre serce pana.
Przebaczenie, które otrzymujemy od Boga za darmo, staje się prawdziwe tylko wtedy, gdy hojnie dzielimy się nim z innymi. Ewangelia często o tym przypomina. W modlitwie „Ojcze nasz” prosimy, by Bóg przebaczył nam tak, jak my przebaczamy naszym winowajcom (Mt 6,12). Jezus mówi też uczniom posłanym na misję: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8). Święty Paweł dodaje, że tam, gdzie wzmógł się grzech, jeszcze obficiej rozlała się łaska (Rz 5,20). Skoro przebaczenie jest darem, nie można go zatrzymywać dla siebie; trzeba przekazywać ten dar dalej - bez zazdrości i bez wyznaczania granic.
W sakramencie pojednania doświadczamy bezgranicznego przebaczenia Ojca. Dlatego podczas spowiedzi nie musimy się lękać wyznawania popełnionych grzechów lub zaniedbań. Podczas rachunku sumienia warto jednak zapytać, ile cierpliwości i wyrozumiałości okazujemy osobom, z którymi żyjemy na co dzień. Od tego zaczyna się odpowiedź na wezwanie Jezusa, by nie stawiać granic miłości do innych, tak jak Bóg nie ogranicza swojej miłości do nas.