Świat według werbistów

BLOG

Tam, gdzie Boża czułość spotyka się z ludzkim grzechem
Fot. Andrei Martin (unsplash.com)

Tam, gdzie Boża czułość spotyka się z ludzkim grzechem

Rozważania do czytań mszalnych
24. Niedziela Zwykła, rok C

    Pierwsze czytanie:  Lb 21,4b-9
Drugie czytanie:  Flp 2,6-11
Ewangelia:  J 3,13-17

 

Dzisiejsza Ewangelia jest fragmentem rozmowy Jezusa z Nikodemem. Koncentruje się ona na temacie duchowej przemiany, która towarzyszy każdemu nawróceniu.

Ten dziwny dialog, który słyszymy w dzisiejszej liturgii, sprowokowany jest przez Nikodema, który na słowa Jezusa o potrzebie „powtórnego narodzenia dla Królestwa Bożego” z wody i Ducha pyta naszego Pana: „Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem?” 

Nikodem, faryzeusz i nauczyciel Prawa Mojżeszowego, z obawy przed ludźmi przychodzi do Jezusa nocą. Odzwierciedla to zarówno lęk jak i misterium duchowej przemiany poszukującego człowieka, który chociaż pozostaje w ciemności, doświadcza pragnienia odnalezienia prawdziwego źródła światła, które będzie mu towarzyszyło na drodze życia.

Światło Jezusa

Nikodema do Jezusa pociąga ciekawość i pragnienie odkrycia tajemnicy mądrości, którą on widzi w tym „Człowieku”. Nikodem jest naprawdę ciekawy i nie może ignorować znaków, których dokonuje Jezus. Dlatego mówi do Niego: „Nikt nie może czynić tych znaków, które ty czynisz, bez obecności Boga.” Jezus rzuca wyzwanie światopoglądowi Nikodema proponując radykalne zaproszenie do „narodzenia się z wysoka” (lub narodzenia się na nowo). Nikodem interpretuje te słowa dosłownie i jest zdziwiony: „Jak to możliwe?” Jezus odpowiada: „Ty jesteś nauczycielem Izraela i tego nie rozumiesz?” 

Prawo dane przez Boga, zredukowane do zewnętrznego, czysto mechanicznego jego przestrzegania, pozostaje w sprzeczności z przemianą, jaka dokonuje się w człowieku pod wpływem działania Ducha Świętego. Jezus w swoim nauczaniu nie oferuje oczyszczenia Prawa ani tym bardziej ścisłego jego przestrzegania. On oferuje życie przemienione przez łaskę, czyli całkowicie nowe narodzenie.

Święty Jan umieszcza tę prawdę w Prologu napisanej przez siebie Ewangelii: „Prawo rzeczywiście zostało dane przez Mojżesza; łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa”"(J 1.17). Taka przemiana nie może być przez nikogo kontrolowana i, jak mówi Jezus, może nastąpić tylko przez działanie Ducha Świętego, którego ruchy są tak tajemnicze i swobodne jak wiatr, który wieje tam, gdzie chce i nie jest pod niczyją kontrolą.

Prawo, Duch Święty i Krzyż

Jakże trudne do przyjęcia dla Nikodema brzmiały słowa wypowiadane przez Jezusa w tamtej nocnej rozmowie. Przecież był nauczycielem Prawa i faryzeuszem, dla którego godziwe i bezpieczne życie opierało się wyłącznie na przestrzeganiu i nauczaniu wymagań Prawa Mojżeszowego! Dlatego, jak mówią egzegeci, w tym momencie cichnie dialog między Jezusem a Nikodemem i zaczynamy słuchać świadectwa Kościoła, wspólnoty, której św. Jan był założycielem: „Mówimy o tym, co wiemy i świadczymy o tym, cośmy widzieli”. Oni w tej Ewangelii świadczą o Chrystusie, Tym, który został posłany przez Boga, aby ludzie mogli Go poznać w Jezusie Chrystusie. Tak więc, aby wyjaśnić misję Jezusa (Jego rolę w Historii Zbawienia) ewangelista, przywołuje ustami Jezusa znamienną historię z Księgi Liczb, kiedy Izraelici, znużeni i zbuntowani na pustyni, byli nękani przez jadowite węże. Wówczas Bóg polecił Mojżeszowi, aby zrobił węża z brązu i podniósł go na palu. Ci, którzy patrzą na ten „znak miłosierdzia bożego”, są zbawieni od śmierci spowodowanej ukąszeniem węża. 

jmazur 24zwykla c rycinaFot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA

Nasuwa się tu pewna paralela: Syn Człowieczy musi być również „wywyższony”, aby wszyscy, którzy w Niego wierzą, mogli mieć życie wieczne. Obraz wywyższenia łączy tu śmierć na krzyżu ze zmartwychwstaniem i uwielbieniem.

U Jana krzyż jest postrzegany nie tylko jako miejsce cierpienia i śmierci, ale kładzie się w znaku krzyża wielki nacisk na objawienie Bożej miłości i daru życia wiecznego. Paradoks ten znajduje odzwierciedlenie w dzisiejszym drugim czytaniu z Listu do Filipian: „Chrystus, choć jest Boży, ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i przyjmując śmierć – i to śmierć na krzyżu.” Ale ten całkowity dar z siebie jest również drogą do wywyższenia: „Dlatego też i Bóg wielce go wywyższył i dał mu imię, które jest ponad wszelkie imię.” 

Dał Syna swego Jednorodzonego

Wspólnota Janowa pojmuje to, czego Nikodem i ci, którzy pokładają ufność w Prawie, zarówno wtedy, jak i teraz, nie mogą pojąć: że Boży dar Syna wyprowadza nas poza działanie Prawa i jego potępienia. I tak w najczęściej cytowanym wersecie Pisma Świętego świadkowie z Ewangelii św. Jana głoszą ustami Pana Jezusa: „tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto Mu wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Tutaj zwrot „Syna dał” nie oznacza, że Bóg zaplanował ukrzyżowanie Jezusa – Jego śmierć jest spowodowana ludzkim grzechem i złem. Jego okrutne cierpienie i śmierć ukazują jednak, że Bóg tak umiłował świat, że jest gotów wejść w każdą ludzką nędzę, a także w samą śmierć. Krzyż staje się zatem miejscem, w którym Boża czułość spotyka się z ludzkim grzechem, z przemieniającą Bożą miłością, która unicestwia śmierci. Patrzeć na krzyż to widzieć Boga, który cierpi z nami i zachęca do stawienia czoła własnemu cierpieniu i grzechowi. 

Krzyż zachęca nas do nie poddawania się rozpaczy, ale jest wezwaniem do zaufania Bogu i Jego miłości, która nigdy nikogo nie opuszcza. Krzyż nie wymazuje cierpienia ani nie oferuje łatwych wyjaśnień, ale zamiast tego otwiera serce na przemieniającą miłość, która przynosi uzdrowienie i nadzieję. Tak działa Bóg, który mając udział w naszej agonii, może być zaufany w głębi ludzkiego serca.

Później widzimy, jak Nikodem pojawia się ponownie w Ewangelii Jana – raz, aby bronić Jezusa przed Sanhedrynem, a w końcu podczas pogrzebu, przynosząc mirrę i aloes na jego ciało. Ten ostatni akt oddania sugeruje, że Nikodem uwierzył Jezusowi i być może, po ukrzyżowaniu, podobnie jak wszyscy ci, którzy zaufali Jezusowi, uznał, że jego dawne życie zmarło i zostało pochowane razem z Jezusem. Jeżeli tak było naprawdę, to nie bez powodu Jan umieszcza zarówno krzyż, jak i grób w ogrodzie. Jest to symbol nowych początków. 

Nawet wtedy, gdy świat wydaje się opuszczony, trwa orędzie krzyża: to jest świat, który Bóg tak bardzo kocha i nie potępia. Cień krzyża pada na wszystkie ludzkie cierpienia i straty, ale czyni to jako zaproszenie do uzdrowienia i odnowy. Podobnie jak Nikodem, jesteśmy pociągnięci poza granice prawa do miłości, która pochodzi „z wysoka”, uwidacznia się w ofiarnej czułości Jezusa, który jest jednocześnie ukrzyżowany i wywyższony.

 Józef Mazur SVD