Rozważania do czytań mszalnych
25. Niedziela Zwykła, rok C
| Pierwsze czytanie: Am 8,4-7 Drugie czytanie: 1 Tm 2,1-8 Ewangelia: Łk 16,1-13 |
Dzisiejsza Ewangelia może być dla nas pewnego rodzaju szokiem. Przyzwyczailiśmy się słyszeć o dobrych przykładach do naśladowania, jak historia miłosiernego Samarytanina (Łk 10,25-37) lub o złych przykładach, których należy unikać, jak historia bogatego głupca (Łk 12,13-21). Dzisiejsza historia przedstawia jednak zarządcę, który wykorzystuje swoją inteligencję, aby oszukać swojego pana na odsetkach od pożyczek. A mistrz chwali go, a nawet wychwala jego mądrość. W konkluzji swojej przypowieści uważa go za mądrzejszego w swoich interesach niż osoby wierzące w Bożych sprawach. Ale wsłuchując się w tę przypowieść pamiętać należy, że Jezus chwali inteligencję cwaniaka, a nie jego cwaniactwo, czy jego oszustwa.
Inteligentny, ale nieuczciwy
Przypowieść o przebiegłym zarządcy znajduje się tylko w Ewangelii św. Łukasza i jest bardzo wyjątkowa ze względu na sposób, w jaki się kończy. Chociaż gospodarz z przypowieści zdaje sobie sprawę, że jego zarządca marnuje jego własność i oszukuje go, to w chwili, kiedy decydując się zwolnić nieuczciwego zarządcę umożliwia mu oszukanie go po raz ostatni i, co gorsza, chwali go za to. Ta zaskakująca pochwała nieuczciwego zarządcy wypływająca z ust poszkodowanego uświadamia czytelnikowi, że być może ten zarządca ma cechę, której czytelnik nie posiada.
Cechą, którą zaleca ta historia, jest wykorzystanie własnej inteligencji. Zabiegliwy zarządca przewidział trudności, z jakimi przyjdzie mu się zmierzyć. Kiedy widmo zostania bez pracy stanęło na progu jego życia podjął niezbędne kroki, aby zaplanować wygodną przyszłość. Nie myślał ani o tragicznej teraźniejszości, ani wyłącznie o sobie. Myślał o swojej przyszłości i o tym, jak utrzymać zagrożone węzły przyjaźni z ludźmi, których poznał w czasie, gdy był zarządcą. Teraz w bardzo inteligentny sposób dokonuje nowej formy inwestycji w przyszłość.
Jezus porównuje w swojej przypowieści przebiegłość zarządcy w obracaniu pieniędzmi ze sposobem, w jaki jego uczniowie postępują w sprawach Boga. Werdykt Jezusa jest negatywny. Słudzy Boży są w połowie tak sprytni w szerzeniu Jego Królestwa, jak ten nieuczciwy zarządca troszczy się o swoją przyszłość. Jezus zauważa, że jego naśladowcy nie używają swojej inteligencji do głoszenia Dobrej Nowiny, która jest o wiele ważniejsza i pilniejsza niż sprawy finansowe. Nie siadają, aby myśleć i planować następny ruch, tak jak robi zarządca. Są dziećmi światłości, ponieważ idą za Jezusem, który jest światłością świata (por. J 8,12), a jednak chodzą w ciemnościach, jeśli chodzi o przemienianie świata światłem nauki Jezusa.
Czyż nie jest to prawdą w odniesieniu do Kościoła i naszych wspólnot chrześcijańskich? Ludzie są bardzo kreatywni i pomysłowi, jeśli chodzi o zarabianie pieniędzy. Ale czy używamy tej samej inteligencji i kreatywności, aby ewangelizować ludzi wokół nas i zaprowadzać sprawiedliwość w polityce, ekonomii i w życiu społecznym? Czy posługujemy się gazetami, radiem i wieloma innymi fantastycznymi środkami przekazu, aby wprowadzić wartości Ewangelii do naszej dzisiejszej kultury?
Tego właśnie domaga się od nas Synod Afrykański. Ale bardzo często chrześcijanie wciąż pozostają daleko w tyle za resztą świata, jeśli chodzi o wykorzystanie swojej inteligencji i kreatywności do szerzenia przesłania Jezusa o nowym życiu wśród wszystkich.
Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA
Małe rzeczy, właściwie zrobione, są wielkimi rzeczami
Na wzór schematu myślowego zarządcy uczniowie Jezusa muszą używać całej swej inteligencji w służbie Królestwa Bożego. Nie wolno im jednak naśladować jego nieuczciwości. Wręcz przeciwnie, chrześcijanie muszą być uczciwi i godni zaufania. Muszą być uczciwi, nie tylko w ważnych decyzjach życiowych, ale także w swoich małych sprawach szarej codzienności. Jeśli oszukujemy w naszych codziennych kontaktach, to jak Bóg może powierzyć nam ważne sprawy swojego Królestwa?
Dobrzy rodzice martwią się, kiedy ich dzieci wracają do domu z nieswoimi długopisami i książkami. Wiedzą, że jeśli dziecko przyzwyczai się do oszukiwania i kradzieży w drobnych rzeczach, nie będzie można mu powierzyć większej odpowiedzialności. Wierność i wiarygodność w małych rzeczach przygotowują do dojrzałej odpowiedzialności.
Niestety, dzisiaj żyjemy w świecie, w którym oszukiwanie, wyciszanie, zamiatanie niewygodnych spraw pod dywan są powszechne. Wręcz stało się to sposobem na życie. Jeśli nie postąpisz według nieuczciwego schematu wypracowanego przez dane środowisko, to zostaniesz uznany za głupca.
Jak my jako chrześcijanie reagujemy na takie sytuacje? Czy naprawdę możemy ufać sobie nawzajem w kwestii pieniędzy i zwyczajnej uczciwości w naszej społeczności?
Kto jest Panem: Bóg czy pieniądze?
Na końcu dzisiejszej Ewangelii Jezus po raz kolejny zachęca nas do dokonania radykalnego wyboru na rzecz Boga. Tak jak sługa nie może mieć dwóch panów i wiernie służyć im obu z miłością, tak też jego uczeń nie może być jednocześnie poddany Bogu i pieniądzom, światowym schematom na sukces. Mówi się, że pieniądze i popularność rządzą światem. Pieniądze to władza opierająca się na popularności. Pragnienie tych dwóch rzeczy może w naszych sercach zająć miejsce Boga.
Możemy popaść w taką obsesję na punkcie zarabiania większej ilości pieniędzy, że jesteśmy gotowi poświęcić cały nasz czas i energię, przyjaciół i rodzinę, a w końcu nasz Kościół i naszego Boga. Pieniądze mogą stać się naszym Bogiem.
Miłość do pieniędzy jest korzeniem wszelkiego zła. Dlatego jako naśladowcy Jezusa musimy dokonać jasnego i stanowczego wyboru, aby Bóg i Jego Królestwo uczynić naszym priorytetem i podporządkować mu wszystkie inne sprawy, a tym samym ubogacać się wobec Boga (Łk 12,21).