Rozważania do czytań mszalnych
26. Niedziela Zwykła, rok A
| Pierwsze czytanie: Ez 18,25-28 Drugie czytanie: Flp 2,1-12 Ewangelia: Mt 21,28-32 |
Gdy Jezus przybył do Jerozolimy, przez zwykłych ludzi zostaje przyjęty jako Mesjasz. Wstępując do świątyni, robi coś, co później chrześcijanie nazwą oczyszczeniem świątyni (Mt 21,1-17), czyli wyrzuceniem z świątynnego dziedzińca kupców i osób zajmujących się wymianą państwowych pieniędzy na pieniądze „świątyni” (pieniądze używane na zakup zwierząt ofiarnych, kadzidła i płacenie podatku świątynnego). Władze religijne postrzegają ten akt jako atak na ich autorytet i chcą się pozbyć Jezusa. W tekście wyraźnie da się wyczuć, że zbliża się koniec działalności Jezusa. Faryzeusze i saduceusze w zręczny sposób kwestionują autorytet Jezusa, który odpowiada na ich pytania dwoma przypowieściami.
Dzisiejsza Ewangelia jest pierwszą przypowieścią zaczerpniętą z tej odpowiedzi. Posługując się tą przypowieścią, Jezus chce zmusić przywódców narodu wybranego do tego, by zmienili swój sposób myślenia o relacji z Bogiem. Przypowieść jest wezwaniem skierowanym do przywódców religijnych do nawrócenia i zaakceptowania prawdy o Królestwie Niebieskim. Faryzeusze i arcykapłani mówią o Bogu, ale odrzucają Bożego posłańca. Zwyczajni zaś ludzie, widziani ich oczami, jak prostytutki i poborcy podatkowi, jako nieczyści są uznawani za ludzi żyjących daleko od Boga.
W swojej przypowieści Jezus podpowiada przywódcom ludu, że w rzeczywistości owi „nieczyści” wejdą jako pierwsi do Królestwa Niebieskiego. Podkreśla, że nie wystarczy mówić, lecz trzeba także wykonywać wolę Bożą, ponieważ czyny pokazują, co jest głęboko w sercu.
Gdy czyny mówią za słowa
Jak każda przypowieść, ta mała historia mówi coś, z czym każdy może się utożsamić: bycie rodzicem nieposłusznych synów lub synem niechętnym do pracy w ojcowskiej firmie. W tej historii, opowiedzianej przez Jezusa, każdy może poczuć się jak u siebie i powiedzieć: „Tak, to jestem ja”. Słuchając Jezusowych słów, uświadamiamy sobie, że to, co słyszymy, nie jest tylko niewinną opowiastką. To jest naprawdę o naszym własnym życiu.
W swoim nauczaniu Jezus zaproponował nowy sposób życia i otworzył nowe możliwości ludzkiego istnienia. Podobnie jak dwaj synowie z przypowieści, każdy z nas musi podjąć decyzję, czy skorzystać z zaproszenia Boga, czy nie. Jezus proponuje nam pójście drogą przykazań, chociażby miało się to wydawać zbyt późno. Musimy uwierzyć, że w każdej chwili można się nawrócić i wypełnić wolę Boga. Warto też sprawdzić, czy przypadkiem nie zachowujemy się w stosunku do Boga jak to zrobił pierwszy syn, który mówi „tak”, ale nie czyni tego, co obiecał Ojcu.
Jezus kieruje swoją historię do arcykapłanów, starszych ludu i uczonych w Piśmie (Mt 21,23.45), którzy kwestionowali Jego autorytet, pozwalający mu spoglądać krytycznym okiem na ich postępowanie. Jezus wzywa ich do zrewidowania sposobu interpretowania Pisma i zmiany stosunku do Niego. Pragnie, by oni zobaczyli w Nim Mesjasza.
Przywódcy ludu, chociaż bardzo dobrze rozumieją jego wyzwanie, zatopieni w pysze i własnych przekonaniach, odmawiają zmiany. Jezus w swojej przypowieści porównuje ich postawę do postawy pierwszego syna. Oni początkowo też powiedzieli „tak” zaoferowanej przez Boga szczególnej relacji z Nim jako naród wybrany. Ale teraz, gdy Bóg wzywa ich w Jezusie, by wstąpili do Jego królestwa, odmawiają, znajdując powody usprawiedliwiające swoją niewiarę.
Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA
Poborcy podatkowi i grzesznicy, podobnie jak drugi syn, na początku wydawali się mówić: „Nie zrezygnuję z mojego stylu życia”. Ale spotykając Jezusa, zastanawiają się dwa razy nad swoją początkową odpowiedzią, żałują i zaczynają w Niego wierzyć.
Słuchając tej przypowieści, można sobie jeszcze wyobrazić trzecią możliwość, tę najprostszą: odpowiedzieć „tak” i żyć zgodnie z wolą Ojca. Odpowiedź „tak” powinna być poprzedzona działaniem „tak” (Mt 5,37; Jk 5:12; 2 Kor 1,17-19). Pamiętać należy, że jeśli pierwsza odpowiedź na wezwanie Jezusa brzmiała „nie”, to zawsze jest czas, by się zastanowić i uświadomić i zmienić sposób życia.
Jako chrześcijanie powiedzieliśmy nasze pierwsze „tak” Bogu na chrzcie, odnawiamy tę odpowiedź podczas każdej mszy i wzmacniamy ją przez czytanie Pisma Świętego. Ale czy na pewno nasze „tak” zawsze jest życiem obrazującym miłość do Boga i bliźniego? Czyny mówią głośniej niż słowa.
Poborcy podatkowi i prostytutki w Królestwie Niebieskim
W społeczeństwie Izraela I wieku naszej ery prostytutki i poborcy podatków byli pogardzani i wykluczani ze względu na to, czym się zajmowali. Celnicy, czyli poborcy podatkowi, byli automatycznie uważani za grzeszników, ponieważ współpracowali z Rzymianami i wykorzystywali swoją pozycję, by okradać swoich pobratymców, zawyżając sumę, którą Rzymianie wyznaczyli na każdą działalność gospodarczą. Prostytutki, jak i celnicy, ponieważ reprezentowały wątpliwe standardy moralne, były uważane za klasę „jawnogrzeszników”, klasę ludzi spoza marginesu społecznego i - podobnie jak celnicy - były uważane za wykluczonych z Królestwa Niebieskiego. Te dwie grupy społeczne uważano za ludzi niezdolnych do skruchy i przyjęcia łaski Bożej.
Ale wraz z pojawieniem się Jezusa wydarzyło się coś niewyobrażalnego. Ludzie wykluczeni przez Prawo z powodu grzesznego życia przyjmowali naukę Jezusa. Żałowali i wierzyli w Dobrą Nowinę. Mateusz opowiada o swoim wezwaniu i o tym, jak Jezus przyszedł zjeść posiłek w jego domu, w którym przebywali „prostytutki i celnicy, siedząc z Nim przy tym samym stole” (Mt 9,11). Jezus burzy stare bariery społeczne i pokazuje, że w Królestwie liczy się nie status społeczny, lecz serce, które przyjmuje Dobrą Nowinę i zmienia człowieka.
Współczesny świat marginalizuje różne grupy ludzi, tym samym odmawiając im prawa do zbawienia. Może spróbujmy, jak Pan Jezus, odkryć w nich pragnienie wiary i poznania Słowa Bożego, którym cieszą się ludzie uznawani za dobrych chrześcijan.