Świat według werbistów

BLOG

Król na Krzyżu, czyli kim naprawdę jest Jezus
Fot. Roger Casco - AI generated (pixabay.com)

Król na Krzyżu, czyli kim naprawdę jest Jezus

Rozważania do czytań mszalnych
34. Niedziela Zwykła, rok C
Niedziela Chrystusa Króla

    Pierwsze czytanie:  2 Sm 5,1-3
Drugie czytanie:  Kol 1,12-20
Ewangelia:  Łk 23,35-43

 

Dzisiejsza Ewangelia jest ostatnim fragmentem z Ewangelii Łukasza, którą studiujemy w tym roku liturgicznym. Pokazuje ona, kim naprawdę jest Jezus. Jest królem, ale takim, którego nie rozumiemy. To król, który jest skazany i ukrzyżowany, z którego przywódcy, żołnierze i złoczyńca się naśmiewają. On jest jednak królem, który nawet wtedy, będąc ukrzyżowanym, zachowuje królewską godność. Potwierdza ją milczący tłum, który na Niego patrzy oraz łotr, któremu Jezus pokazuje królewską wielkość, gdy przebacza mu grzechy i zaprasza go do swojego Królestwa.

Przywódcy, żołnierze i tłum przed ukrzyżowanym królem

Chociaż każdy Ewangelista na swój sposób opisuje historię ukrzyżowania Jezusa, to relacja o tym, co się działo na Kalwarii, we wszystkich Ewangeliach, jest zasadniczo taka sama. Jedną z uderzających różnic między Ewangeliami jest sposób, w jaki autorzy przedstawiają żołnierzy, przywódców i ludzi uczestniczących w tej scenie. Wszyscy zgadzają się, że to przywódcy polityczni i religijni są tymi, którzy ostatecznie potępili i skazali na śmierć Jezusa za Jego naukę i świadectwo, jakie On dawał o swoim Ojcu.

Uważny słuchacz może jednak zauważyć, że Łukasz w swojej Ewangelii przedstawia tłum bardziej pozytywnie niż pozostali synoptycy, czyli Marek i Mateusz. Z czego ta obserwacja wynika? W Ewangelii św. Łukasza widzimy tłum, który milczy wpatrując się w ukrzyżowanego Jezusa. To żołnierze i przywódcy religijni wyszydzają Ukrzyżowanego (Łk 23,35-37). Łukasz przedstawia lud, który na początku jego ewangelicznej relacji podziwia Jezusa, zaś teraz u stóp krzyża milczy.

Dlaczego oni milczą? Przecież to są ci sami ludzie, którzy bronili Jezusa w czasie, kiedy wzrastała opozycja przeciwko Niemu i Jego nauczaniu (Łk 11,53). Ten sam tłum śpiewał „Hosanna”, kiedy Jezus wchodził do Jerozolimy (Łk 19,37) i tak bardzo pragnęli Go słuchać, że przysłani przez świątynny autorytet strażnicy nie mogli go aresztować (Łk 19,48). Przywódcy faktycznie bali się tego tłumu (Łk 20,6.19), który teraz stał pod krzyżem w geście milczącej aprobaty ukrzyżowania Jezusa. 

Według św. Marka i Mateusza przechodnie, tłum i arcykapłani dołączają do drwin z umierającego Jezusa (Mk 15,27-32; Mk 27,33-40). W Ewangelii Łukasza natomiast tłum patrzy w milczeniu. Czyżby natchniony autor chciał nam powiedzieć, że oni patrzą z żalem (Łk 23,35.48)? 

Następnie widzimy w Ewangelii wg św. Marka, że Jezus na Golgocie jest opuszczony przez wszystkich. To u Łukasza wszyscy jego przyjaciele są obecni „z daleka” (Łk 23,49). 

jmazur 31zwykla c rycinaFot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA

Powstaje pytanie: co dzieje się w sercach ludzi, którzy w milczeniu obserwują umierającego króla? Oni chyba nie tylko oniemieli z powodu okrucieństwa egzekucji i własnej bezsilności do działania, ale ich milczenie wyraża coś więcej. A może święty Łukasz w ten sposób chciał nam podpowiedzieć, że w sercach milczącego tłumu już zachodzi przemiana? Czy prawdą jest, że w ciszy swojego żalu ten tłum odkrywał, niewinność Jezusa i okrucieństwo ich grzechu? Czy oni są wreszcie gotowi zaakceptować osobę i przesłanie Jezusa? Czy są gotowi uwierzyć w możliwość zbudowania królestwa, o którym Jezus im mówił, królestwa opartego nie na władzy i ucisku, lecz na sprawiedliwości, pokoju i przebaczeniu?

Nasz Król wstępując na krzyż pokazuje, że zbawcza walka z wszelkimi formami ucisku i przemocy polega na dobrowolnym oddaniu się woli Ojca, która jest źródłem pokoju i zbawienia świata. Tym samym nasz Król zaprasza nas z krzyża, by kontynuować jego walkę - nie uciekać przed cierpieniem, okazywać współczucie cierpiącym braciom i siostrom poświęcając życie na budowanie wśród ludzi poczucia braterstwa opartego na sprawiedliwości i pojednaniu.

„Będziesz dziś ze mną”

Ewangelia Łukasza często nazywana jest Ewangelią Miłosierdzia ze względu na liczne przypadki, w których miłosierna miłość Boga znajduje wyraz w czynach i słowach Jezusa. Gdy przebacza grzechy sparaliżowanego, władze religijne oskarżają go o bluźnierstwo (Łk 5,21). Łukasz widzi w okazanych Jezusowi znakach miłości jawnogrzesznicy dowód, że Bóg jej przebaczył (Łk 7,36-50). Trzy przypowieści o poszukiwaniu tych i tego, co zagubione są wyjątkowe. Poszukiwanie utraconej rzeczy lub osoby kończy się radosnym świętowaniem odzyskania (Łk 15). Gdy Jezus jest przybity do krzyża, modli się za tych, którzy go ukrzyżowali (Łk 23,34), czyż nie jest to kolejny sposób na poszukiwanie zagubionych? 

Ewangelia Łukasza jest pełna tekstów mówiących o nieograniczonym miłosierdziu Boga i to samo miłosierdzie i współczucie Jezus przeżywa do końca swojego ziemskiego życia. Gdy żołnierze i przywódcy drwią z niego, a tłumy patrzą w milczeniu, jeden ze złoczyńców prosi, by został zapamiętany przez Jezusa i przyjęty do nowego życia, które Jezus obiecywał ludziom w „Domu Ojca”. Paradoksalnie to on wchodzi do tej nowej rzeczywistości życia w raju jako pierwszy. Jezus nie wisi na krzyżu jako pokonana ofiara, lecz jako niewinna, kochająca i wybaczająca manifestacja Boga. On jest na krzyżu prawdziwym „Królem Żydów” i całej ludzkości. On jest Królem i Panem miłosierdzia!

To, co Jezus czynił przez całe życie i w chwili śmierci, jest tym, do czego my, Jego uczniowie i jego wspólnota, jesteśmy powołani aż do końca czasów: „W Chrystusie Bóg godził świat ze sobą... i powierzenie przesłania pojednania nam" (por. 2 Kor 5,18). 

Czy możemy wprowadzić pojednanie do naszych rodzin? Czy miłosierdzie i pojednanie mogą stać się fundamentem miłości między mężem a żoną, między rodzicami a dziećmi? Czy jesteśmy gotowi wybaczyć sobie „siedemdziesiąt siedem razy”? (Mt 18,22). Czy jesteśmy gotowi odbudować naszą chrześcijańską wspólnotę, która jest rozbita przez konflikty i podział polityczny?

Popatrzmy na nasze życie - gdy religia staje się przyczyną braku tolerancji, czy głosimy Ewangelię pojednania i dialogu? Gdy mamy napięcia we własnej wspólnocie, np. między księdzem i wspólnotą, między bogatymi a biednymi, między mężczyznami i kobietami, czy jesteśmy gotowi rozwiązać je pokojowo w duchu dialogu i wzajemnego zrozumienia opartego na wartościach ewangelicznych?

 Józef Mazur SVD