Świat według werbistów

BLOG

Żyć pod opieką pasterza
Fot. Randy Yip (unasplash.com)

Żyć pod opieką pasterza

Rozważania do czytań mszalnych
4. Niedziela Wielkanocna, rok A

    Pierwsze czytanie:  Dz 2,14a.36-41
Drugie czytanie:  1 P 2,20b-25
Ewangelia:  J 10,1-10

 

Czwarta niedziela wielkanocna nazywana jest Niedzielą Dobrego Pasterza, ponieważ przez wszystkie trzy lata cyklu liturgicznego czytany jest 10. rozdział Ewangelii św. Jana. Dzisiejsza Ewangelia to pierwsza część tego rozdziału (w. 1-10), która nie dotyczy bezpośrednio Dobrego Pasterza, lecz wykorzystuje obraz bramy. To w dalszej części swojego przemówienia Jezus powie: „Jestem Dobrym Pasterzem” (w. 11).

W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa jako „bramę owczarni” (w.7). Jezus powiedział: „Ja jestem bramą.” Przez Niego i tylko przez Niego ludzie znajdują dostęp do Boga. „Przez niego – powiedział Paweł – mamy dostęp do Ojca” (Ef 2,18). Jezus otwiera drogę do Boga. Do czasu przyjścia Jezusa ludzie mogli postrzegać Boga tylko jako kogoś na zewnątrz ich życia, kogoś im obcego, a nawet czasami jako ich przeciwnika. Jezus przyszedł, by pokazać nam, jaki Bóg jest naprawdę. Dlatego powiedział: „Kto mnie widzi, widzi także i Ojca”.

Gromadzenie owiec w stado

Porównywanie ludzi pełniących funkcje społeczne do pasterza i jego owiec było w czasach biblijnych powszechne na Bliskim Wschodzie. Królowie i kapłani nazywali siebie pasterzami, a ich poddanych owcami. Biblia również często używa tej analogii. Wielu wielkich ludzi Starego Testamentu było pasterzami (np. Abraham, Izaak, Jakub, Mojżesz, Dawid). Jako przywódcy narodowi Mojżesz i Dawid byli „pasterzami” nad Izraelem. Tak samo niektóre z najsłynniejszych fragmentów Biblii wykorzystują motyw pasterza (zob. Ps 23; Iz 53,6; Łukasz 15,1-7). Jezus rozwinął tę analogię na kilka sposobów (Mt 10,6; 15,24; Mt 18,12-14; Łk 15,3-7; Mt 25,32-33; J 10,1-29; Mt 26,31; Mk 14,27).

W dzisiejszej ewangelicznej przypowieści Jezus mówi o dwóch rodzajach owczarni. W samych wsiach i miastach istniały wspólne owczarnie, gdzie wszystkie wiejskie owce były nocą chronione po powrocie do domu. Takie zagrody były chronione przez mocne drzwi, do których klucze miał tylko strażnik drzwi. To właśnie o takiej zagrodzie mówi Jezus w J 10,2-3. Ale gdy owce były na wzgórzach w czasie pory ciepłej i nie wracały do wioski, zbierano je do owczarni na zboczu wzgórza. Te zagrody na wzgórzach były po prostu otwartymi przestrzeniami otoczonymi murem zrobionym z nazbieranych na łące kamieni. Takie owczarnie miały tylko jeden otwór, przez który owce wchodziły i wychodziły. Te owczarnie nie miały drzwi. Nocą sam pasterz kładł się w otworze i swoim ciałem zamykał bramę tak, że żadna owca nie mogła wyjść ani wejść nie dotykając jego ciała. W najbardziej dosłownym sensie pasterz był drzwiami.

Wersety 1-5 dzisiejszej Ewangelii opisują poranną scenę pasterstwa. Strażnik otwiera bramę, a pasterz wchodzi, by zawołać swoje owce po imieniu. Pasterze dobrze znali swoje owce i nadawali im imiona. Gdy owce usłyszały znajomy głos właściciela i dźwięk swoich imion, wtedy gromadziły się wokół niego. Następnie pasterz prowadził swoje owce, które szły za nim na pastwisko. Jeśli obcy człowiek wchodził do owczarni, owce uciekały od niego, bo jego głos był im nieznany. 

Sednem tego, o czym mówi Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii jest to, jak pasterz tworzy swoje stado. Ludzie przychodzą do Boga, ponieważ On ich wzywa: „Mam inne owce, które nie należą do tego stada. Muszę je również przyjąć, a one będą słuchać mojego głosu. Wtedy będzie jedno stado i jeden pasterz” (J 10,16). I wiemy, że Bóg robi wszystko dla dobra tych, którzy Go kochają, powołanych zgodnie z Jego zamiarem. (Rz 8,28) A tych, których przeznaczył, także powołał, tych, których nazwał, usprawiedliwił, także uwielbił. (Rz 8,30). Ich właściwą odpowiedzią na Jego wezwanie jest podążanie za Nim (zob. J 1,43; 8,12; 12,26; 21,19.22). Ale ci, którzy słyszeli Jezusa, choć z pewnością rozumieli lokalną relację pasterz/owce, nie dostrzegli tej duchowej lekcji. W swojej ślepocie nie mogli zobaczyć Jezusa jako Pana, który jest Pasterzem (zob. Ps 23).

Fot. archiwum Instytutu Katechetycznego LUMKO, RPA

Brama owczarni

Po tym, jak stado gromadzi się wokół swojego pasterza, on prowadzi je na pastwisko. Blisko pastwiska znajduje się ogrodzenie dla owiec. Pasterz zajmuje miejsce w drzwiach lub wejściu i pełni funkcję drzwi lub bramy. Owce mogą wyjść na pastwisko, które roztacza się wokół prowizorycznej wbudowanej z kamieni owczarni lub, jeśli poczują niebezpieczeństwo, wycofać się do owczarni. Duchowe znaczenie jest takie, że Jezus jest jedyną bramą, przez którą ludzie mogą wejść w rzeczywistość, w której doświadczą Bożej opieki. Gdy Jezus powiedział „Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami”, miał na myśli przywódców narodu, którzy nie dbali o duchowe dobro ludu, lecz tylko o siebie.

Jezus Dobry Pasterz zapewnia ochronę swojemu stadu przed wrogami (kto wchodzi przeze Mnie, zostanie zbawiony, czyli „chroniony”). On dba także o ich codzienne potrzeby (owce wchodzą i wychodzą i znajdują pastwisko). Złodziej, czyli fałszywy pasterz, dba tylko o wyżywienie siebie, a nie o budowanie stada. Kradnie owce, by je zabić, niszcząc tym samym część stada. Ale Chrystus przyszedł, by pomóc. Daje życie, które nie jest ograniczone, lecz przepełnione. Złodziej odbiera życie, Chrystus daje je w pełni.

Żyć pod opieką pasterza

Jezus mówi o złodziejach i rabusiach. Kim są dziś ci złodzieje i rabusie próbujący wejść do Bożej Owczarni? 

Jezus mówi, że są ludzie, którzy twierdzą, że są przywódcami zesłanymi do nas przez Boga. Oni wierzą w siłę powiedzenia: „Cóż szkodzi obiecać”. Ale droga takich „pasterzy”/przywódców prowadzi zawsze coraz dalej od Boga. Jezus w swym nauczaniu mówi, że Jego droga jest drogą pokoju, miłości i życia, a każdego, kto ją przyjmie, prowadzi do Boga. 

Przesłanie Jezusa brzmi: jedyną drogą prowadzącą do Boga, do nieba i do „złotego wieku” na ziemi jest droga miłości. Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi nam, że On przyszedł, abyśmy mieli życie i mogli je mieć obficiej. Być naśladowcą Jezusa to wiedzieć, kim jest i co znaczy w życiu każdego z nas. 

Kiedy próbujemy żyć własnym życiem, życie jest nudne, a historie przeplatające się prze życie najczęściej są bezbarwne i bez znaczenia. Kiedy idziemy z Jezusem, pojawia się w nas nowa żywotność, nadmiar życia. Dopiero gdy żyjemy z Chrystusem, życie naprawdę staje się warte przeżycia i zaczynamy żyć w prawdziwym sensie tego słowa.

 Józef Mazur SVD