Rozważania do czytań mszalnych
Niedziela Chrztu Pańskiego, rok A
| Pierwsze czytanie: Iz 42,1-4.6-7 Drugie czytanie: Dz 10,34-38 Ewangelia: Mt 3,13-17 |
Dzisiejsza niedziela jest ostatnią niedzielą okresu Bożego Narodzenia i jednocześnie pierwszą Niedzielą Zwykłą w liturgicznym kalendarzu Kościoła. Minęło około trzydziestu lat od narodzin Jezusa, który uczył się i rozwijał fizycznie i duchowo pod opieką Józefa i Maryi w małym miasteczku Nazaret na północy Galilei (Łk 2,40.52). I oto nadszedł czas, by rozpoczął dzieło, dla którego się narodził. Początek Jego działalności to chwila, kiedy Jezus przychodzi do Jana Chrzcielna i prosi go o chrzest (Mt 3,13-17). Podczas chrztu Jezusa Bóg objawia się jako Ojciec, który posyłał Umiłowanego Syna i umocnił go Duchem Świętym, który ukazał się pod postacią gołębicy.
Jan waha się przed chrztem Jezusa
Jan Chrzciciel rozpoczął swoją posługę około sześć lat przed tym, gdy Jezus przyszedł do niego nad Jordan i poprosił o chrzest. Te sześć lat janowego nauczania i nawoływania do nawrócenia spowodowało, że wielu, którzy usłyszeli jego nauki, zaczęło widzieć w nim obiecanego przez Boga i zapowiadanego przez proroków Mesjasza (J 1,19-34). Nawet po zmartwychwstaniu Jezusa w dalszym ciągu jeszcze wielu Żydów uważało Jana Chrzciciela za Mesjasza. Dlatego wszystkie cztery Ewangelie na samym początku chcą pokazać na różne sposoby, że to Jezus, a nie Jan Chrzciciel, jest oczekiwanym Mesjaszem.
Ewangelia Jana podkreśla, że nie było rywalizacji między Janem i Jezusem. Jan nawet zachęca i wysyła swoich dwóch uczniów, aby stali się uczniami Jezusa (J 1,35-39). To nikt inny jak Jan Chrzciciel wypowiada słowa: „Trzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał» (J 3,30).
Mateusz w swojej Ewangelii jeszcze wyraźniej pokazuje swojemu żydowskiemu czytelnikowi, że to Jezus, a nie Jan, jest Mesjaszem, opisując wahanie Jana przed chrztem Jezusa. Tym opisem wahania się Mateusz chce ukazać, że Jan wie o tym, że Jezus będąc Mesjaszem nie potrzebuje chrztu nawrócenia i dlatego nie powinien być chrzczony przez niego (Mt 3,13-15).
Dlaczego więc bezgrzeszny Jezus, dołącza do grzeszników oczekujących na chrzest z ręki Jana Chrzciciela? Dlaczego Mesjasz chce uczestniczyć w rytuale chrztu przygotowującego ludzi do spotkania z Mesjaszem? (Mt 3,1-12).
Dołączając do grzeszników oczekujących nawrócenia Jezus chce wyrazić swoją solidarność i jedność ze wszystkimi grzesznymi ludźmi. Pokazuje również, że grzech nie jest integralną częścią ludzkiej natury, lecz raczej zniekształceniem obrazu Boga, w którym wszyscy jesteśmy stworzeni. Jezus przez swoje narodzenie staje się jednym z nas (Flp 2,6-7) i poczuwa się do pełnej jedności z upadłą ludzkością.
Przysłowie mówi: „Nie uratujesz kogoś przed utonięciem, stojąc na brzegu albo patrząc z okna. Aby uratować osobę, trzeba wskoczyć do wody i się w niej zanurzyć”. Jezus, można powiedzieć, wskoczył w bałagan naszych grzechów, by ocalić nas przed pochłonięciem przez wody śmierci.
Wsłuchując się w dzisiejszy fragment Ewangelii możemy zadać pytanie: jak poważnie podchodzimy do problemu ratowania ludzi uciskających i wykorzystujących innych, albo tych, którzy są ofiarami niesprawiedliwości? Przykład Jezusa stojącego w kolejce wraz z grzesznikami pokazuje nam, że przyjmując pozycję obserwatorów lub doradców nikomu nie pomożemy i niczego nie zmienimy. Modlenie się za potrzebujących jest dobre, ale nie wystarcza. Każdy, kto chce pomóc, musi ubrudzić sobie ręce w prawdziwych zmaganiach o sprawiedliwość Królestwa Bożego na ziemi.
Chrzest jako wejście do rodziny Boga
We wszystkich czterech Ewangeliach podczas chrztu Jezusa Bóg objawia się najpierw jako Ojciec przez głos słyszany z nieba, który ogłasza Jezusa jako Jego ukochanego Syna, oraz jako Duch zstępujący na Jezusa w postaci gołębia (Mk 1,9-11; Łk 3,21-22; Mt 3,13-17). Zauważyć można w bardzo wyraźny sposób, że każdy Ewangelista podkreśla inne aspekty Bożego objawienia Trójcy Przenajświętszej. W Ewangelii według św. Marka, Jezus podczas samego chrztu słyszy głos z Nieba (Mk 1,9-11), u św. Łukasza, słyszymy ten głos podczas modlitwy Jezusa po chrzcie (Łk 3,21-22). Dla Mateusza doświadczenie Bożego Objawienia jest publiczne, wszyscy widzą otwarte niebiosa, słyszą głos i widzą gołębicę (Mt 3,16-17). W Ewangelii św. Jana to Jan Chrzciciel jest świadkiem jak Duch zstępuje na Jezusa (J 1,29-34). Ale we wszystkich Ewangeliach Bóg objawia się jako kochający rodzic, a Jezus jako Jego Syn.
W tradycji biblijnej gołąb często przedstawiany jest jako symbol pokoju (Rdz 8,8,10) i czystości (Rdz 15,9; Kpł 5,7; Ps 68,14). Tradycja chrześcijańska używa gołębicę jako symbolu Ducha Świętego (Rdz 1,2; Mt 3,16; Mk 1,10; Łk 3,22; J 1,32). Pisarze biblijni używają takich obrazów jak gołąb czy chmura, by powiedzieć czytelnikom, że dzieje się coś wyjątkowego. Bóg wchodzi w historię świata w określony sposób poprzez osobę Jezusa, który został ochrzczony.
Chrzest Janowy to punkt zwrotny w życiu Jezusa. W czasie tego chrztu Jezus doświadcza bardzo głębokiej, osobistej miłości Boga Ojca i otrzymuje z Jego ust misję otwartego głoszenia Dobrej Nowiny w imię Boga Ojca. Otrzymuje ją nie jako Jezus z Nazaretu, ale jako Jego syn, Syn Boży. Wypełniać będzie tę misję w duchu słów proroka Izajasza z dzisiejszego pierwszego czytania (Iz 42,1-4.6-7) Uczyni to nie siłą, lecz pokorą jako wybrany sługa Boży (Iz 42,1-4). Bóg potwierdza jego wybór podczas Przemienienia Pańskiego, gdy wyrusza do Jerozolimy, ostatniego etapu swojej misji (Mt 17,5). Jego przeciwnicy nie akceptują jego roszczenia o byciu Synem Bogiem (Mt 26,47-68) i każą mu za to zapłacić życiem (Mt 27,43).
Nasz chrzest jest także momentem, gdy Bóg wchodzi do naszego życia i pozwala nam zrozumieć głębię Jego miłości przyjmując nas do rodziny wszystkich Jego dzieci. Z chwilą przyjęcia Chrztu Świętego zobowiązujemy się żyć w nowy sposób jako dzieci jednego Ojca, który nie dyskryminuje nikogo (Mt 5,43-48), bo rodzinie Bożej nie ma miejsca na dyskryminację biednych ani osób z innych religii czy plemion.