Świat według werbistów

BLOG

O. Józef Mazur SVD, Ghana
O. Józef Mazur SVD w jednej z wiosek na swojej misji (fot. archiwum autora)

Misjonarz jest jak dziki koń złapany na prerii

Pozwólcie, że uczynię małe wyznanie. Sądzę, że moi najbliżsi i znajomi myślą o mnie, że jestem uparciuchem, który zawsze musi postawić na swoim. Może to i prawda, ale jest we mnie takie małe „ale”, które mnie takim czyni. 

Mój powrót do Ghany, do mojej misji „bożego gaduły”, który wszędzie widzi Boga, powszechnie był uznawany jako znak tego „uparciuchostwa”, jeżeli tak można powiedzieć. Prawda jest jednak inna. Wytłumaczę moją decyzję powrotu historyjką, którą podpowiedziało mi moje serce.

Misjonarz jest jak dziki koń złapany na prerii. Ten, kto go złapał, oswoił konia a zwierzę przyzwyczaiło się do tego, że teraz jest w stajni, nie musi się martwić ani o wikt, ani o opierunek, pokornie ciągnie kolaskę i pozwala swojemu właścicielowi założyć mu na grzbiet siodło i jechać na nim wierzchem. Wszystko pomiędzy koniem a jego właścicielem układa się bardzo dobrze, dopóki ten koń nie znajdzie się ponownie na prerii. Bo, wtedy podnosi głowę i czuje targający jego grzywę wiatr, który zaprasza, aby pobiegł razem z nim tam, gdzie widzenie kończy horyzont. Koń potrząsa głową, ogląda się do tyłu, jakby chciał podziękować człowiekowi, który go karmił i udomowił i z radosnym rżeniem podnosząc kopyta dołącza do wiatru, by razem pędzić tam, gdzie niebo łączy się z ziemią. 

Takie jest życie misjonarza, człowieka, którego Pan Bóg powołał do „życia wśród ludzi, dla których on się narodził”.

Myślę, że ja urodziłem się dla ludzi z północnej Ghany. Doświadczyłem tego bardzo mocno, kiedy w 2024 roku przyjechałem na zaproszenie biskupa diecezji Yendi na obchody srebrnego jubileuszu istnienia diecezji, której byłem jednym z założycieli. Spotykając ludzi, którym nierzadko jako pierwszy głosiłem Słowo Boże, czułem jak gorący wiatr wiejący z sawanny ponownie porywa mnie tam, gdzie „Niebo łączy się z Ziemią”.

 Józef Mazur SVD 

O. Józef Mazur SVD, GhanaO. Józef Mazur SVD w jednej z kaplic na pólnocy Ghany (fot. archiwum autora)