Świat według werbistów

BLOG

Jutro to inny dzień
Widok z zakrystii kościoła św. Michała Archanioła w Hanuabada (fot. archiwum autora)

Jutro to inny dzień

Pewnej niedzieli w naszym domu formacyjnym była obfitsza niż zwykle kolacja. Księża, którzy pomagali na parafiach w Port Moresby przywieźli różnorakie dary, przede wszystkim owoce i warzywa, którymi obdarowali ich życzliwi parafianie. Na dodatek, tego wieczoru nasi znajomi z miasta przysłali nawet nam pizzę i jabłka. 

- Tego jedzenia to nam wystarczy na kilka dni - zagadnąłem do seminarzysty obok mnie.

- Jutro to inny dzień - odpowiedział i uśmiechnął się nieco.

Wydaje mi się, że ta krótka odpowiedź trafnie wyraża mentalność mieszkańców Wyspy Rajskiego Ptaka. Dla nich liczy się przede wszystkim dziś i obecna chwila, a co będzie jutro to już zmartwienie tego dnia. Nie jest to bynajmniej biblijne zdanie się na Boga, do którego zachęca Jezus: „Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,34). Raczej jest to Horacowe carpe diem, korzystanie z nadarzającej się okazji, bo jutro już jej może nie być.

Oczywiście nie dotyczy to tylko jedzenia. Chociaż jest to wyraźniej widoczne na większych uroczystościach, kiedy należy zjeść i wypić wszystko, co zostało przygotowane. Nic nie powinno zostać do jutra. 

Jest to przede wszystkim styl życia. Rzadko więc widać jakieś planowanie czy myślenie o przyszłości. Przybiera to przeróżne formy. Często wypłatę wydaje się jeszcze w ten sam dzień albo w ciągu kilku najbliższych dni. Czasami ludzie zaraz po wypłacie spłacają długi, by następnie za kilka dni znowu się zapożyczać. I tak w kółko. Chyba dlatego zamiast miesięcznej wypłaty, bardzo powszechny jest tzw. fortnight, wypłata co dwa tygodnie, aby w jakiś sposób nieco pomóc ludziom przetrwać do następnej wypłaty, a po części uczyć zarządzać sensownie swoimi pieniędzmi.

Dzieci z parafii w Hanuabada (fot. archiwum autora)

Dla nas, pochodzących z innego kręgu myślenia, to rzeczywistość abstrakcyjna. Taki sposób życia wciąż trzyma człowieka w jakiejś zależności - jesteśmy komuś dłużni albo ktoś ma u nas dług. A może właśnie o to chodzi, aby przez to utrzymywać więzi z różnymi ludźmi. Przez ten łańcuch długów i zobowiązań, ludzie są wciąż ze sobą powiązani. Jedni proszą, aby im pożyczyć jakieś pieniądze, a inny dopominają się, by im je zwrócić. 

Obserwując ten system nieco z boku, wydaje się, że wcale nie pomaga on w rozwoju i w lepszym życiu tym, którzy ciężko pracują. Wysiłek nie jest zbyt opłacalny, bo niekoniecznie osoba, która się wysila ma z tego jakąś korzyść. Przysłuchując się ludziom, którzy przeżyli tu wiele lat, daje się usłyszeć, że postępuje coraz większy chaos i nieprzewidywalność. A jest to przecież rok jubileuszowy - 50 lat niepodległości Papui Nowej Gwinei (16 września 1975). 

Pozostaje więc cierpliwość i nie spodziewanie się zbyt szybkich zmian, ale też przyjmowanie życia z dystansem i świadomością, że Bóg jest tutaj obecny i ma konkretny plan także dla tych ludzi. Zatem żyjmy dniem dzisiejszym, bo jutro to inny dzień!?

arrows02 Władysław Madziar SVD