Przekonania Izraelitów o świątyni powodują, że Jezus używa jej zniszczenia jako znaku końca czasów. Ten znak ma nam powiedzieć: świat zbliża się ku końcowi i trzeba znaleźć nowy sposób patrzenia na życie. Jednak historia jest w rzeczywistości historią Boga objawiającego się ludziom. Wbrew pozorom to Bóg jest zwycięzcą i nigdy nie będzie inaczej. Dlatego nie powinniśmy się bać przemówień tych, którzy przepowiadają, że czas jest bliski.
Świat według werbistów
BLOG
Kategoria: BIBLIA
W religiach afrykańskich zmarli to „żywe duchy przodków”, które wciąż wpływają na życie rodziny ich rodzin. Dla wyznawców hinduizmu dusze odradzają się w procesie reinkarnacji jako ludzie lub zwierzęta, aż osiągną doskonałość. Starożytni Grecy wierzyli, że ludzie mają nieśmiertelną naturę. Materialiści wierzą, że wszyscy umieramy jak zwierzęta i nic po nas nie pozostaje. Chrześcijanie natomiast wierzą w zmartwychwstanie całego człowieka, ciała i duszy, do zupełnie nowej formy życia
W dzisiejszej Ewangelii Jezus spotyka Zacheusza, bogatego celnika, który był pogardzany przez swoich rodaków z powodu pracy, którą wykonywał. Początkowo słuchaczowi może się wydawać, że to Zacheusz pragnie zobaczyć Jezusa. Na koniec jednak okazuje się, że tak naprawdę to Jezus chce zobaczyć Zacheusza. Jezus troszczy się o niego i daje mu do zrozumienia, że dobra nowina o Królestwie jest dla wszystkich, a zwłaszcza dla tych, którzy są grzesznikami.
Dzisiejsza Ewangelia jest jedną z dobrze znanych przypowieści Jezusa. Słuchaczy, do których zwraca się Jezus, ewangelista Łukasz kreśla jednoznacznie - to ci, „co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili” (Łk 18,9). Dwaj główni bohaterowie tej historii to faryzeusz, który jest bardzo świadomy swojej sprawiedliwości, i celnik, który jest równie świadomy swojego braku sprawiedliwości. Zakończenie przypowieści zachęca słuchaczy do pokory przed Bogiem.
Św. Łukasz w swojej narracji wyraźnie wskazuje na potrzebę i wartość modlitwy. W Ewangelii na 29. Niedzielę Zwykłą ta prawda ujawnia się w historii wdowy, która tak nalegała na sędziego, aż zmusiła go, by uległ jej prośbom i w imieniu prawa wywalczył dla niej sprawiedliwość, która jej się należała. Jezus stawia takiego człowieka jako przykład, by pokazać, że Bóg troszczy się o los ubogich wołających do Niego i podkreśla, że Bóg, odpowie temu, kto się do Niego zwraca.
W Ewangelii na 28. Niedzielę Zwykłą Jezus uzdrawia dziesięciu trędowatych, czyli ludzi całkowicie wykluczonych ze społeczeństwa z powodu choroby. Spośród nich jednak tylko jeden, pogardzany cudzoziemiec, Samarytanin, uznaje, że to Jezus, a nie prawo żydowskie, daje życie w pełni i dlatego nie idzie pokazać się kapłanom, ale zawraca do Niego, chwaląc Boga i dziękując Mu za uzdrowienie.
Łukasz, który nie należał do grona uczniów, skorygował w swoim ewangelicznym przekazie negatywny obraz najbliższych współpracowników Jezusa. I tak znajdujemy w dzisiejszej Ewangelii Apostołów, którzy z własnej inicjatywy proszą Jezusa, aby pomnożył ich wiarę, zanim jeszcze dotrą do Jerozolimy. Możemy więc powiedzieć, że uczniowie zdali sobie sprawę z tego, że bez wiary trudno będzie im zachować wierność Jezusowi w krytycznym momencie, jaki czeka na Niego w Jerozolimie.
Miejsce, jakie dajemy biednym i potrzebującym w społeczności, pokazuje, w którą stronę zmierzamy. Kiedy przebywamy z biednymi i potrzebującymi, możemy zdać sobie sprawę, że w jakiś sposób jesteśmy odpowiedzialni za ubóstwo jednych i drugich, gromadząc bogactwo wyłącznie dla siebie. Jeśli potrafimy dostrzec obraz Boga w ubogich, pomimo ich nędzy i pracy na rzecz ulżenia ich cierpieniom, będziemy w stanie zobaczyć Boga twarzą w twarz po śmierci.