Jezus wysłał dwunastu apostołów, aby głosili Królestwo i uzdrawiali chorych. Potem wyruszył do Jerozolimy, chciał przejść przez Samarię, ale Samarytanie nie chcieli, aby Jego stopa stanęła na ich ziemi. Po tych wydarzeniach czyni to, co jest opisane w dzisiejszej Ewangelii - posyła więcej ludzi, tym razem siedemdziesięciu dwóch uczniów, aby na nowo przygotowali drogę. Otrzymują oni prawie te same instrukcje, co dwunastu apostołów, a mianowicie: całkowite zaufanie Bogu, aby głosić Królestwo i uzdrawiać.
Świat według werbistów
BLOG
27 czerwca w Catholic Theological Institute w Bomana świętowaliśmy tzw. CTI Day. Jest to coroczna celebracja, zwykle obchodzona 29 czerwca, w uroczystość św. Piotra i Pawła, którzy są patronami Instytutu. Jednak, w tym roku uroczystość ta wypadła w niedzielę, więc świętowanie zostało przeniesione na piątek, w który przypadała inna uroczystość - Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Naszym oczom ukazuje się niecodzienny widok. Dwudziestka seminarzystów, przed główną sceną auli, ćwiczy układ taneczny. Rozumiemy, że są to tradycyjne melodie, które mają podkreślić rangę jutrzejszego wydarzenia. Układ który wykonują jest bardzo dynamiczny i zsynchronizowany. Z ich sylwetek bije entuzjazm i spontaniczna radość. Udziela się ona i nam. Nagrywam telefonem ich występ.
Przed aulą znajdujemy tablicę informacyjną o kandydatach do wieczystej profesji. To szesnastu współbraci. Pochodzą z rozlicznych wysp Indonezji.
Często łatwiej jest relacjonować to, co mówią inni, niż mówić to, co sami myślimy. Tego właśnie doświadczają uczniowie w dzisiejszej Ewangelii. Na krótko przed wyruszeniem w podróż do Jerozolimy Jezus zadaje im dwa pytania. Pierwsze z nich jest ogólne: „Za kogo mnie uważają ludzie”. Uczniowie ochoczo podają kilka odpowiedzi, aby pokazać, jak ludzie rozumieją go do tej pory. Drugie, bardziej osobiste pytanie, skierowane jest do uczniów, którzy mieli więcej szans niż tłum, aby Go lepiej poznać
Trochę to dziwne, ale mimo przepotężnej konsumpcji w dzisiejszym świecie ciągle jest zapotrzebowanie na medytację. Mnóstwo szkół, ośrodków, specjalnych miejsc, gdzie ludzie jadą albo długo idą, aby się nauczyć medytacji. Szukają u buddystów, u hinduistów, u taoistów czy zenistów i gdzieś tam jeszcze. Ciągle czują się niepełni, albo raczej nienapełnieni. Także chrześcijańskie ośrodki bywają nieźle oblegane.
W Ewangelii na 12. niedzielę zwykłą wkraczamy w nowy etap życia Jezusa. Dotychczas Jezus działał w Galilei (Łk 3,1-9,17) a teraz przybył na północ, do Cezarei Filipowej. Stąd właśnie wyruszył w podróż do Jerozolimy (Łk 9,51-19,44).
Dzisiejsza narracja przedstawia Jezusa, który wraz ze swoimi uczniami stoi u progu bardzo ważnego kroku, który ma uczynić. Dlatego z Jego ust pada pytanie „Za kogo Mnie uważacie?”
W głębi kaplicy w Corza za ołtarzem stały dwa krzyże przyozdobione kwiatami, owocami i kolorowymi wstążkami. Ubrałem się na mszę św. i usiadłem obok o. Gajera, który przewodniczył Eucharystii. Przed krzyżami zauważyłem na ziemi koc, na którym rozrzucone były liście koki, butelka wina i paczka papierosów. Początkowo nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Dopiero na zakończenie Mszy św., gdy na rozżarzone węgle wrzucono kadzidło i okadzono złożone na kocu dary i krzyże dotarło do mnie, że byłem świadkiem ceremonii zwanej w północnym Chile phawa.
W Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa czytamy fragment o rozmnożeniu chleba i ryb. Jezus karmi ponad pięć tysięcy ludzi tym, co Apostołowie uważali za zbyt mało, by cokolwiek zrobić. Oni widzą, że pozostawieni samym sobie nie mogą sprostać temu, co mówi Jezus. Jezus pokazuje im, że jeżeli pozostaną z Nim i w Nim to, co niemożliwe stanie się możliwe. Z Jezusem, w Jezusie i przez Jezusa dokonuje się cud i jest wystarczająco dużo jedzenia dla tłumu, a nawet coś zostaje.