W Ewangelii na 16. Niedzielę Zwykłą słyszymy opowiadanie o dwóch kobietach, Marcie i Marii. Marta jest zajęta obsługiwaniem Jezusa i Jego uczniów, podczas gdy Maria znajduje czas, aby usiąść u stóp Jezusa i słuchać Jego Słowa. Uwaga do Marty o wyborze lepszej części skierowana jest też do nas i zobowiązuje nas do patrzenia na działanie nakierowane na bliźniego z innej perspektywy. Jest ona przypomnieniem, że w naszym życiu dobre uczynki muszą być uzupełniane wsłuchiwaniu się w Słowo Boże.
Świat według werbistów
BLOG
Pytanie uczonego w Prawie o to, co mamy czynić, aby osiągnąć życie wieczne, pokazuje, że Prawo Mojżeszowe wskazuje drogę do życia wiecznego, a jest nią miłość okazywana Bogu i bliźniemu. Kiedy Uczony w Prawie zadaje pytanie, kim jest bliźni, Jezus przytacza historię miłosiernego Samarytanina, ukazując, że nie chodzi o to, kto jest moim bliźnim, ale o to, jak mogę stać się bliźnim. Odpowiedź Jezusa sugeruje, że bliźniego się nie wybiera, ale człowiek staje się bliźnim, kiedy odpowiada na potrzeby ludzi żyjących obok niego.
Jezus wysłał dwunastu apostołów, aby głosili Królestwo i uzdrawiali chorych. Potem wyruszył do Jerozolimy, chciał przejść przez Samarię, ale Samarytanie nie chcieli, aby Jego stopa stanęła na ich ziemi. Po tych wydarzeniach czyni to, co jest opisane w dzisiejszej Ewangelii - posyła więcej ludzi, tym razem siedemdziesięciu dwóch uczniów, aby na nowo przygotowali drogę. Otrzymują oni prawie te same instrukcje, co dwunastu apostołów, a mianowicie: całkowite zaufanie Bogu, aby głosić Królestwo i uzdrawiać.
27 czerwca w Catholic Theological Institute w Bomana świętowaliśmy tzw. CTI Day. Jest to coroczna celebracja, zwykle obchodzona 29 czerwca, w uroczystość św. Piotra i Pawła, którzy są patronami Instytutu. Jednak, w tym roku uroczystość ta wypadła w niedzielę, więc świętowanie zostało przeniesione na piątek, w który przypadała inna uroczystość - Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Naszym oczom ukazuje się niecodzienny widok. Dwudziestka seminarzystów, przed główną sceną auli, ćwiczy układ taneczny. Rozumiemy, że są to tradycyjne melodie, które mają podkreślić rangę jutrzejszego wydarzenia. Układ który wykonują jest bardzo dynamiczny i zsynchronizowany. Z ich sylwetek bije entuzjazm i spontaniczna radość. Udziela się ona i nam. Nagrywam telefonem ich występ.
Przed aulą znajdujemy tablicę informacyjną o kandydatach do wieczystej profesji. To szesnastu współbraci. Pochodzą z rozlicznych wysp Indonezji.
Często łatwiej jest relacjonować to, co mówią inni, niż mówić to, co sami myślimy. Tego właśnie doświadczają uczniowie w dzisiejszej Ewangelii. Na krótko przed wyruszeniem w podróż do Jerozolimy Jezus zadaje im dwa pytania. Pierwsze z nich jest ogólne: „Za kogo mnie uważają ludzie”. Uczniowie ochoczo podają kilka odpowiedzi, aby pokazać, jak ludzie rozumieją go do tej pory. Drugie, bardziej osobiste pytanie, skierowane jest do uczniów, którzy mieli więcej szans niż tłum, aby Go lepiej poznać
Trochę to dziwne, ale mimo przepotężnej konsumpcji w dzisiejszym świecie ciągle jest zapotrzebowanie na medytację. Mnóstwo szkół, ośrodków, specjalnych miejsc, gdzie ludzie jadą albo długo idą, aby się nauczyć medytacji. Szukają u buddystów, u hinduistów, u taoistów czy zenistów i gdzieś tam jeszcze. Ciągle czują się niepełni, albo raczej nienapełnieni. Także chrześcijańskie ośrodki bywają nieźle oblegane.
W Ewangelii na 12. niedzielę zwykłą wkraczamy w nowy etap życia Jezusa. Dotychczas Jezus działał w Galilei (Łk 3,1-9,17) a teraz przybył na północ, do Cezarei Filipowej. Stąd właśnie wyruszył w podróż do Jerozolimy (Łk 9,51-19,44).
Dzisiejsza narracja przedstawia Jezusa, który wraz ze swoimi uczniami stoi u progu bardzo ważnego kroku, który ma uczynić. Dlatego z Jego ust pada pytanie „Za kogo Mnie uważacie?”