Kilka dni temu spotkałem grupkę dzieci, które przyszły szukać świeżych kwiatów. Podczas rozmowy z dziećmi zapytałam o ich imiona. Dwie dziewczynki w wieku dwunastu i dziesięciu lat to Bernadeta i Faustyna. Zapytałam więc, czy są katoliczkami. Bernadeta odpowiedziała, że była katoliczką. Zauważyłam w tych słowach i jej nieśmiałym spojrzeniu, pewien smutek czy nawet jakąś tęsknotę. Trudno uwierzyć, żeby ta mała dziewczynka postanowiła sama zmienić swoją wspólnotę religijną. Jej rodzice prawdopodobnie zdecydowali się na przejście do innego kościoła. I nie jest to tutaj nic wyjątkowego.
Świat według werbistów
BLOG
Jan w swojej Ewangelii wiele ważnych wydarzeń i nauk Jezusa umieszcza w kontekście wielkich świąt celebrowanych przez Naród Wybrany. I tak pierwsza część przypowieści o Dobrym Pasterzu zostaje opowiedziana podczas Święta Namiotów (J 7,1; 10,1-18). Jezus zastosował w niej obraz pasterza do siebie. Natomiast w inne święto, uroczystość Oczyszczenia Świątyni (J 10,22-39), Jezus sięga po ten sam obraz, Dobrego Pasterza, aby ukazać głęboką więź między Nim a Jego uczniami ukazując w ten sposób Jego bliską relację z Ojcem, który Go posłał.
Święty Jan w dzisiejszej Ewangelii opisuje trzecie, a zarazem ostatnie ukazanie się Jezusa po Jego zmartwychwstaniu. Tak jak przedtem, Jezus ukazuje się Apostołom w zwykłych okolicznościach życia. Tym razem łowią ryby i to Zmartwychwstały Pan sprawia, że udaje im się dokonać dużego połowu. Jezus karmi ich rybami i chlebem, tak jak to uczynił wcześniej z tłumem. Potem następuje potrójne wyznanie miłości Piotra do Jezusa, który na Dziedzińcu Pałacu Arcykapłana trzy razy się Go zaparł.
W więzieniu w Bomana przebywa około 60 kobiet. 26 z nich jest już po wyroku, a 33 jest jeszcze w trakcie procesu sądowego. Najmłodsza z nich ma zaledwie 19 lat, a najstarsza nieco ponad 50. Wśród nich są dwie młode dziewczyny z Europy, które przebywają tu od czterech miesięcy. Przyłapano je na przemycie narkotyków i na razie czekają na wyrok sądu. Choć miło spotkać kogoś z Europy na drugim krańcu świata, to raczej nie w więzieniu.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje uczniów wypełnionych lękiem przed ludźmi, którzy zabili Jezusa. On przychodzi do nich, zamkniętych w jerozolimskim Wieczerniku, i obdarza ich pokojem. Potem tak, jak On był posłany przez Ojca, posyła ich w świat.
Jeden z nich, Tomasz, nie był obecny, gdy Jezus im się ukazał. Mimo ich zapewnień, że widzieli Pana, Tomasz odmawiał uwierzenia mówiąc, że dopóki nie zobaczy i nie dotknie śladów po gwoździach oraz boku Jezusa, nie uwierzy.
Ewangelia na Niedzielę Wielkanocną opowiada o tym, jak Maria Magdalena znalazła grób pusty. Kiedy powiedziała o tym apostołom, Piotr i umiłowany uczeń poczuli głębokie pragnienie, aby zobaczyć na własne oczy, co się stało. Pobiegli do grobowca i znaleźli płótno, w którym został pochowany Jezus, starannie złożone, aby wskazać, że jego ciało nie zostało ukradzione. Umiłowany uczeń wierzył, że jest to znak, iż Jezus naprawdę zmartwychwstał.
Siostra śmierć jest wyraźnie obecna w naszym życiu. To jeden z najtrudniejszych problemów, który męczy człowieka i spędza sen z oczu. Chcąc go ominąć człowiek ucieka się do różnych teorii filozoficznych, z zaprzeczeniem wszystkiego po śmierci włącznie. Żeby nie musieć myśleć o odpowiedzialności za czyny tutaj „zmalowane” najłatwiej powiedzieć, że za tymi drzwiami po prostu nic nie ma.
Pod krzyżem stała Matka Jezusa. Obolałymi od płaczu oczyma patrzyła, jak Nikodem wyciąga z prawej ręki jej syna gwóźdź. Patrzyła jak ta ręka niby złamana gałąź oliwki opada bezwładnie w dół. Nikodem wyjął gwóźdź z drugiej ręki, a Matka patrzyła na ciało swojego syna bezwładnie przychylające się w ramiona Nikodema stojącego na trzecim szczeblu drabiny. Później ciało przejął Jan i zaniósł do mdlejącej z bólu matki. Położył Jezusa tak, jak chciała, na jej kolana. Ona zaś przyjęła je niczym jesienna trawa spadający z drzewa liść.