To prawda, tak się świat rozkręcił, że wszystko ma być naraz i zaraz. A jak się udaje coś szybko, no to natychmiast jest coś następnego. Dzieło za dziełem, plan za planem, przeżycie za przeżyciem, myśl za myślą, pragnienie za pragnieniem.
Tymczasem są takie rzeczy, które mają swój czas i czasu potrzebują. Tak jest między innymi z ewangelizacją, z działaniem misyjnym. Tu akurat ruch jednostajnie przyspieszony za nic w świecie się nie sprawdza.