Świat według werbistów

BLOG

O tym, jak Japończyk pomógł mi Mszę przeżywać

Mako z entuzjazmem i pięknym japońskim uśmiechem zabrał się do wykonania „arcydzieła”. Zanim jednak zbliżył usta do ustnika, zdążył jeszcze powiedzieć, że utwór nazywa się “Jesienny wiatr”. I nagle przed oczami stanął mi późnojesienny pejzaż: obdarte z liści drzewa, deszcz, wiatr, chłód. I wtedy doznałem olśnienia! W muzyce Mako wszystko to było! To była genialna kompozycja, której można było słuchać i słuchać, pod warunkiem, że… widziało się jej treść.

Bartymeusz i spotkanie z Chrystusem

Na pierwszy rzut oka chciałoby się powiedzieć, że wiedza w życiu Batrymeusza była swego rodzaju ciężarem. Żebrał i prosił o jałmużnę, choć w jego sercu i umyśle kryło się pragnienie nowego i innego życia. Uczymy się jednak z jego doświadczenia, że wiedza stała się źródłem błogosławieństwa (w przeciwieństwie do przekleństwa). W kontekście posiadanej wiedzy Bartymeusz rozpoznał przechodzącego Jezusa jako Mesjasza, któremu zaufał do końca.

Duch Święty i Kościół

Wielu zadaje sobie pytanie: „czy jest to koniec Kościoła?”, „czy Kościół przetrwa te wyzwania?”. Osobiście uważam, że Kościół w Europie przeżywa błogosławiony czas oczyszczenia. To „umieranie”, aby przynieść owoce, podobnie jak z ziarnem, które nie wydaje owoców zanim nie umrze. Kościół w Europie oczyszcza się. Nastąpił czas określenia kim są jego członkowie: czy są letni, czy zimni, czy gorący.

Kim jest Bartymeusz?

Bartymeusz znał drogę na pamięć. Do miejsca żebrania chodził, chciałoby się powiedzieć, z zamkniętymi oczyma. Potrzebował zaledwie dziesięć minut, wolnym krokiem. Znał każdy zapach unoszący się w powietrzu, rozpoznawał każdy hałas i znał głosy osób, które go pozdrawiały. Od wielu lat codziennie przemierzał ten sam odcinek drogi. 

Było to dwanaście lat temu. Ojciec po raz pierwszy zaprowadził go na ulicę. To on wybrał dla niego miejsce na żebranie. Przyodział go w nowo zakupiony płaszcz i posadził przy drodze. I tak pozostało aż do dnia dzisiejszego.

Wiara staje się 'Ciałem', a czyn staje się wiarą

Minęły cztery dni. Ogarnął mnie pewnego rodzaju marazm i smutek intelektualnego spotkania z Bogiem. Byłem zdecydowany zrezygnować z rekolekcji. Podzieliłem się moim doświadczeniem z przewodnikiem duchowym i otrzymałem kolejne trzy teksty do rozważania. Wróciłem do mego pokoju, otworzyłem Pismo Święte na fragmencie z Ewangelii św. Marka 10,46–52 i zacząłem czytać. Wziąłem długopis do ręki. Byłem gotowy, aby zapisywać, jak samo to określałem, swoje „złote myśli”. Szybko jednak odłożyłem długopis. Wstałem i przez chwilę chodziłem po pokoju.

- Ślepy Bartymeusz – powtarzałem.

W rodzinnych stronach św. Józefa Freinademetza

Bressanone to urokliwe, nieduże miasteczko w górach Tyrolu. W jednym z kościołów w centrum znajduje się ołtarz upamiętniający św. Józefa Freinademetza. To właśnie w tym mieście odbyła się słynna rozmowa św. Arnolda z arcybiskupem Gesserem na temat przeznaczenia o. Józefa na misje. Miał on powiedzieć: „Jako biskup Brixen nie wyrażam zgody, ale jako biskup katolicki – zgadzam się”. Piękny przykład dla hierarchów po dziś dzień.