Wydawać się może dziwne, że dzisiejsza Ewangelia nie mówi o pierwszym przyjściu Jezusa, lecz raczej skupia się na drugim Jego przyjściu, na końcu czasów. W słowach dzisiaj skierowanych do nas można wyczuć jakby przeplatające się między słowami Jezusa wezwanie skierowane do uczniów, aby otwarli swoje serca dla Zbawiciela, który przychodzi do uczniów w zwykłych wydarzeniach życia. Dlatego ważne jest, aby każdy uczeń Jezusa zwracał na to uwagę w swoim życiu i był przygotowany na Jego przyjście.
Świat według werbistów
BLOG
Jest królem, ale takim, którego nie rozumiemy. To król, który jest skazany i ukrzyżowany, z którego przywódcy, żołnierze i złoczyńca się naśmiewają. On jest jednak królem, który nawet wtedy, będąc ukrzyżowanym, zachowuje królewską godność. Potwierdza ją milczący tłum, który na Niego patrzy oraz łotr, któremu Jezus pokazuje królewską wielkość, gdy przebacza mu grzechy i zaprasza go do swojego Królestwa.
Podczas pandemii ciężko przeszedłem chorobę. Byłem ograbiony z sił i podłamany. Zadawałem sobie wtedy pytanie, co dalej. Czy jestem fizycznie i duchowo gotowy na to żeby dalej pracować? Czy jest we mnie ta iskra z początku? Nie mogliśmy wtedy za bardzo duszpastersko się angażować. Ja wtedy doszedłem do wniosku, że trzeba kontynuować misję. To był punkt zwrotny. Powiedziałem: „Boże przejmij stery.“
Przekonania Izraelitów o świątyni powodują, że Jezus używa jej zniszczenia jako znaku końca czasów. Ten znak ma nam powiedzieć: świat zbliża się ku końcowi i trzeba znaleźć nowy sposób patrzenia na życie. Jednak historia jest w rzeczywistości historią Boga objawiającego się ludziom. Wbrew pozorom to Bóg jest zwycięzcą i nigdy nie będzie inaczej. Dlatego nie powinniśmy się bać przemówień tych, którzy przepowiadają, że czas jest bliski.
Dziś wszystko poddaje się weryfikacji, no bo już tyle razy słowa wyprowadziły nas w pole, więc lepiej posprawdzać na ile to tylko możliwe. No i sprawdzamy, weryfikujemy, myślimy, zastanawiamy się, a czas... po prostu płynie, okazje do zrobienia czegoś na rzecz zbawienia siebie i drugich mijają. Stoimy w miejscu.
W religiach afrykańskich zmarli to „żywe duchy przodków”, które wciąż wpływają na życie rodziny ich rodzin. Dla wyznawców hinduizmu dusze odradzają się w procesie reinkarnacji jako ludzie lub zwierzęta, aż osiągną doskonałość. Starożytni Grecy wierzyli, że ludzie mają nieśmiertelną naturę. Materialiści wierzą, że wszyscy umieramy jak zwierzęta i nic po nas nie pozostaje. Chrześcijanie natomiast wierzą w zmartwychwstanie całego człowieka, ciała i duszy, do zupełnie nowej formy życia
W dzisiejszej Ewangelii Jezus spotyka Zacheusza, bogatego celnika, który był pogardzany przez swoich rodaków z powodu pracy, którą wykonywał. Początkowo słuchaczowi może się wydawać, że to Zacheusz pragnie zobaczyć Jezusa. Na koniec jednak okazuje się, że tak naprawdę to Jezus chce zobaczyć Zacheusza. Jezus troszczy się o niego i daje mu do zrozumienia, że dobra nowina o Królestwie jest dla wszystkich, a zwłaszcza dla tych, którzy są grzesznikami.
Dzisiejsza Ewangelia jest jedną z dobrze znanych przypowieści Jezusa. Słuchaczy, do których zwraca się Jezus, ewangelista Łukasz kreśla jednoznacznie - to ci, „co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili” (Łk 18,9). Dwaj główni bohaterowie tej historii to faryzeusz, który jest bardzo świadomy swojej sprawiedliwości, i celnik, który jest równie świadomy swojego braku sprawiedliwości. Zakończenie przypowieści zachęca słuchaczy do pokory przed Bogiem.