Z nową siłą kwestia świeckich współpracowników powróciła w naszym zgromadzeniu w ostatnich dwudziestu latach. Pierwszymi „jaskółkami” były grupy świeckich, które chciały związać się z werbistami mocniejszymi więzami. W swoim przeżywaniu wiary pragnęli kierować się ideałami, stylem i symboliką obecną wśród werbistów. W pewnym sensie oni też czuli się powołani do przeżywania tego samego charyzmatu.
Świat według werbistów
BLOG
Po chrzcie Jezusa Jego sposób bycia nie pasował do obrazu Mesjasza, jaki przedstawiał Jan Chrzciciel na pustyni. Jezus nie narzucał nikomu swojego Królestwa poprzez posiadaną władzę i autorytet, lecz przez pokorne podporządkowanie się woli Bożej wyrażonej w Piśmie Świętym. Każdy może zobaczyć, że jedynym kryterium Jego działania jest dobroć. Nie ma potępiających osądów, nie ma bezwzględnego niszczenia złych ludzi!
My chodzimy ubrani pod koloratką, poza tym często nie idziemy sami. Jak widzą, że z parafii wychodzi grupa to mają zaufanie. Poza tym widzą, że idzie ksiądz. Ale jakby ktoś zupełnie obcy próbował wejść to zaczynają strzelać. Raz przerwałem mszę świętą z powodu strzelaniny przed kościołem. Mamy też grupę misyjną. To są starsze kobiety, które wychodzą na zewnątrz i ewangelizują.
Główną postacią dzisiejszej Ewangelii jest Jan Chrzciciel. Wzywa on lud do nawrócenia, bo tylko wtedy doświadczy Izrael realizacji zbliżającego się Królestwa Niebieskiego.Zwracając się do ludzi oraz przywódców społecznych i religijnych Jan podkreśla, że nawrócenie polega na zmianie stylu życia, a nie na słowach, obietnicach czy postanowieniach. Orędzie Jana można podsumować słowami: Niech wasza wiara będzie wyrażana czynem a nie słowami.
Wydawać się może dziwne, że dzisiejsza Ewangelia nie mówi o pierwszym przyjściu Jezusa, lecz raczej skupia się na drugim Jego przyjściu, na końcu czasów. W słowach dzisiaj skierowanych do nas można wyczuć jakby przeplatające się między słowami Jezusa wezwanie skierowane do uczniów, aby otwarli swoje serca dla Zbawiciela, który przychodzi do uczniów w zwykłych wydarzeniach życia. Dlatego ważne jest, aby każdy uczeń Jezusa zwracał na to uwagę w swoim życiu i był przygotowany na Jego przyjście.
Jest królem, ale takim, którego nie rozumiemy. To król, który jest skazany i ukrzyżowany, z którego przywódcy, żołnierze i złoczyńca się naśmiewają. On jest jednak królem, który nawet wtedy, będąc ukrzyżowanym, zachowuje królewską godność. Potwierdza ją milczący tłum, który na Niego patrzy oraz łotr, któremu Jezus pokazuje królewską wielkość, gdy przebacza mu grzechy i zaprasza go do swojego Królestwa.
Podczas pandemii ciężko przeszedłem chorobę. Byłem ograbiony z sił i podłamany. Zadawałem sobie wtedy pytanie, co dalej. Czy jestem fizycznie i duchowo gotowy na to żeby dalej pracować? Czy jest we mnie ta iskra z początku? Nie mogliśmy wtedy za bardzo duszpastersko się angażować. Ja wtedy doszedłem do wniosku, że trzeba kontynuować misję. To był punkt zwrotny. Powiedziałem: „Boże przejmij stery.“
Przekonania Izraelitów o świątyni powodują, że Jezus używa jej zniszczenia jako znaku końca czasów. Ten znak ma nam powiedzieć: świat zbliża się ku końcowi i trzeba znaleźć nowy sposób patrzenia na życie. Jednak historia jest w rzeczywistości historią Boga objawiającego się ludziom. Wbrew pozorom to Bóg jest zwycięzcą i nigdy nie będzie inaczej. Dlatego nie powinniśmy się bać przemówień tych, którzy przepowiadają, że czas jest bliski.